Afera podkarpacka. Dwa lata więzienia dla księdza Roberta M. Jest wyrok

13
Zdjęcie: Pixabay
Reklama

Na kary dwóch lat bezwzględnego więzienia zostali skazani „bohaterowie” afery podkarpackiej. Za kratki mają pójść siedzieć ks. Robert M. oraz Edward B., były dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.

Wyrok w tej sprawie zapadł we wtorek w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie. Jego wiceprezes sędzia Alicja Kuroń poinformowała nas, że wobec oskarżonych orzeczono bezwzględne kary więzienia – po dwa lata pozbawienia wolności. 

– Ponadto, oskarżeni mają zapłacić grzywny. Ks. Robert M. 300 stawek po 500 zł (150 tys. zł). Sąd orzekł również przepadek korzyści majątkowej – sztabki złota, jaką otrzymał duchowny (o wartości ok. 130 tys. zł). W przypadku Edwarda B., grzywna wynosi 60 tysięcy zł. Ma on wpłacić 300 stawek po 200 zł. W jego przypadku też orzeczono przepadek korzyści majątkowej – 50 tys. zł. Obaj oskarżeni zostali zobowiązani także do pokrycia kosztów sądowych. Wyrok nie jest prawomocny – mówi Rzeszów News sędzia Alicja Kuroń.

Przed rzeszowskim sądem odpowiadał także inny podkarpacki duchowny – ks. Jan C., duszpasterz leśników i pracowników parków narodowych diecezji rzeszowskiej, ale w trakcie procesu zmarł w 2016 roku. – Jego postępowanie zostało umorzone – dodaje sędzia Kuroń. 

Ks. Robert M., były proboszcz Katedry Polowej Wojska Polskiego w Warszawie, oraz Edward B. zostali oskarżeni w procesie jednego z wątków tzw. afery podkarpackiej, która wybuchła w lipcu 2014 roku. Zamieszani są w byli już prominentni podkarpaccy politycy (m.in. Jan B., były szef PSL na Podkarpaciu), prokuratorzy (m.in. Anna H., była szefowa rzeszowskiej Prokuratury Apelacyjnej), funkcjonariusze publiczni,  byli oficerowie służb specjalnych, biznesmeni i właśnie księża. 

Główny „bohater” afery podkarpackiej Marian D., były prezes spółki paliwowej Maante z Leżajska, został już wcześniej skazany na cztery lata bezwzględnego więzienia za korumpowania polityków, prokuratorów, księży, by ci załatwiali mu prywatne i beznesowe sprawy. 

Ks. Robert M. i Edward B. odpowiadali za przyjmowanie łapówek i płatną protekcję. W 2014 roku, gdy CBA urządziło nalot na mieszkania osób uwikłanych w aferę, agenci znaleźli kilogramową sztabkę złota na plebani Katedry Polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Ks. Robert M. stracił stanowisko proboszcza, a niedługo później duchowny został proboszczem nowo powstałej parafii na osiedlu Zawiszy w Rzeszowie. Nominację wręczył mu biskup rzeszowski Jan Wątroba.

Warszawska prokuratura ustaliła, że ks. Robert M. przyjął sztabkę złota od Mariana D. w zamian za to, że duchowny załatwi mu zamianę gruntów. Ks. Robert M. obiecywał też leżajskiemu przedsiębiorcy pomoc w załatwieniu jego córce nominacji sędziowskiej. Z kolei Edward B. wziął od ks. Jana C. łapówkę w wysokości 50 tys. zł – dwa razy po 20 tys. zł i 10 tys. zł. Pieniądze były za korzystne załatwienie prezesowi Maante zamiany gruntów z Nadleśnictwem Leżajsk. 

Sam ks. Jan C. też był korumpowany za pośrednictwo w załatwianiu spraw biznesmena z Leżajska. Duchowny dostał 20 tys. zł łapówki. 

Afera podkarpacka jest wielowątkowa. Początkowo śledztwo prowadzono w prokuraturze w Warszawie, potem przeniesiono je do Katowic. Ta regularnie wysyła do sądu akty oskarżenia przeciwko kolejnym osobom. Łącznie zarzuty w aferze dostało dotychczas około 30 osób i ta lista wciąż nie jest zamknięta. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

13 KOMENTARZE

  1. Jeżeli pójdzie siedzieć (co w dzisiejszych czasach nie jest takie pewne), to akurat jego nie jest mi szkoda. Nie to, żebym miał uprzedzenie do księży (niech sobie strzygą owieczki na ich własną prośbę), tylko nie cierpię kure,twa. A obłuda jest właśnie kure.twem, kalibru ciężkiego.No bo jak można pieprzyć, że życie w ubóstwie drogą do zbawienia, a jednocześnie bawić się w biznesmena i trzepać kapuchę, jakby miała zapewnić żywot wieczny? Dlatego też wszystkim rydzykoidom, do którego to gatunku zaliczam także bohatera artykułu, życzę miłego pobytu za kratami, nie łamiąc zasady, że pierdla nie życzy się nawet najgorszemu wrogowi, bo przecież najgorszym moim wrogiem nie jest, Amen.

    • Gdybyś choc trochę poszukal na temat prawd wiary zamiast od razu im dziękować nie znając ich..bo widać że jesteś uprzedzony a tym samym obłudny to byś się dowiedział, że ubustwo nie znaczy biedy. Człowiek ubogi na pierwszym miejscu stawia Boga, gdyby mu teoretycznie kazali wybierać między Bogiem a bogactwem to wybrał by Boga bo nie jest przywiązany to materialności tego świata . Ale na pewno nie znaczy to że katolik ma być biedny, wręcz przeciwnie katolik ma być bogaty. Bogactwo jest dobre, gorzej jeśli ma się złe podejście do bogactwa i się oszukuje robi z pieniądza najwyższe dobro itd. Postawa tego księdza oczywiście zasługuje na nagane.

      • Oczywiście, że łatwiej być dobrym katolikiem dojeżdżając na mszę samochodem za kilkaset tysięcy albo droższym i mówić zwykłym ludziom jak mają żyć 😉

    • Nie można znaleźć prokuratury która podjęłaby się prowadzenia – ale nie, od razu skowyt: „sądy działają dobrze”, „niech będzie tak jak było”, „zamach na demokracje” i inne bzdury.

    • A co, przyjdziesz z obywatelami UB blokować?
      Żal ci, że bandyci okradający społeczeństwo idą siedzieć? Czy może jesteś z tymi mendami powiązany?
      Pewnie to drugie – jesteś pracownikiem Urzędu Miasta?
      MAMY CIĘ!

Comments are closed.