“Toast urodzinowy dla Tomasza Stańki”. Niesamowity koncert przy fontannie

0
Reklama

– Bardzo miło was dziś widzieć w rodzinnym miesicie taty, o którym słyszałam wiele dobrego – mówiła w piątek w Rzeszowie Anna Stańko podczas koncertu-toastu urodzinowego dla jej taty.

 

Rzeszowska publiczność w piątek (12 lipca) miała niebywałą okazję na żywo zetknąć się z artystami światowego formatu i wielkiej klasy. W naszym mieście taki koncert w plenerze, który jest dostępny dla wszystkich bez względu na zasób portfela – to rzadkość.

Okazją do zorganizowania koncertu “Toast urodzinowy” były urodziny Tomasza Stańki, wybitego trębacza, kompozytora, prekursora freejazzu, rzeszowianina, honorowego obywatela naszego miasta, autora hejnału “Na cztery strony świata”. Stańko, gdyby żył, skończyłby w miniony czwartek (11 lipca) 77 lat. 

Inspiratorem tego niezwykłego wydarzania była córka i wieloletnia menedżerka artysty – Anna Stańko. To właśnie ona pomyślała, aby “Toast urodzinowy dla Tomasza Stańki” był dwudniowym wydarzeniem, który swoim zasięgiem obejmuje miasto końca – Warszawę, w której zmarł 29 lipca 2018 roku wybitny trębacz i miasto początku – Rzeszów, w którym się urodził 11 lipca 1942 roku. 

– Bardzo miło was dziś widzieć w rodzinnym miesicie taty, o którym słyszałam wiele dobrego. Wspaniale, że jesteśmy razem na toaście urodzinowym dla taty – mówiła ze sceny Anna Stańko. – Zawsze uwielbiałam robić prezenty urodzinowe tacie i bardzo mi zależało na tym, aby były trafione. Myślę, że ten prezent mu się bardo podoba – dodała. 

Co do tego, nie można mieć chyba większych wątpliwości, ponieważ na scenie przy fontannie multimedialnej w piątek pojawił się amerykański trębacz Wadada Leo Smith – człowiek o głębokiej duchowości, sugestywnej, symbolicznej i nietchniętej dosłownością słów muzyce. 

To właśnie on dla Tomasza Stanko zagrał solo na trąbce. Ten kilkunastominutowy popis był jak nasz polski wybitny trębacz rodem z Rzeszowa – drapieżny i liryczny zarazem. Wadada Leo Smith tę kompozycję nazwał “A Rainbow field in a Sonic- Ark”, czyli “Pole tęczy w arce łuku dźwięku”, którą oddał muzyczny ukłon “istnieniu poszczególnemu” – Tomaszowi Stańce. 

Następnie na scenie pojawił się New York Quartet, zespół z którym przez wiele lat grał Tomasz Stańko, w składzie: David Virelles (fortepian) i Gerald Cleaver (perkusja) w towarzystwie Sławomira Kurkiewicza (kontrabas). 

Nowojorski Kwartet zagrał kompozycje Tomasza Stańki. Gdy ich się słuchało miało się wrażenie, że czegoś w tych niesamowitych dźwiękach brakuje. Chodziło rzecz jasna o trąbkę Tomasza Stańki, której nie było, a nie zastąpiono ją też żadną inną. 

Ten instrument pojawił się dopiero na koniec występu nowojorskiej grupy, gdy na scenę ponownie wkroczył Wadada Leo Smith. To wraz z udziałem amerykańskiego trębacza New York Quartet zagrali utwór “Tomas voice memo”, czyli “Nagrania głosowe Tomasza”. 

Utwór ten powstał ze szkiców kompozycji Tomasza Stańko, które jego córka przekazała Davidowi Virellesowi, aby one nie umarły. Stworzoną kompozycję premierowo z udziałem Leo Smitha zagrano w Rzeszowie. Choć moje ucho w jazzie nie jest wytrenowane, tak ten utwór niesamowicie mnie poruszył. 

Piątkową muzyczną ucztę w Rzeszowie zakończył występ duetu Skalpel, któremu na scenie towarzyszyli Piotr Damasiewicz na trąbce i Rafał Dutkiewicz na perkusji. W tej części koncertu pojawiła się dyskretnie trąbka przypominając nam o Tomaszu Stańce.

Mistrz pojawił się także w swoim rodzinnym mieście w słowach. Podczas koncertu puszczono archiwalne nagrania z jego udziałem, przypominając jednocześnie, że Stańko był nie tylko wybitnym artystą, ale także myślicielem. 

Katarzyna Pawlak, dyrektor wydziału kultury, sportu i rekreacji Urzędu Miasta Rzeszowa, zapowiedziała, że Rzeszów za rok może spodziewać się kolejnego “Toastu…” dla Tomasza Stańki. 

Po koncercie plenerowym miłośnicy jazzu mogli zajrzeć jeszcze do Lord Jacka. To właśnie tam kolejny świetny koncert dali Sophia Grand Club. Na scenie pojawili się: Vitold Rek – kontrabas, Kuba Płużek – instrumenty klawiszowe, Bartłomiej Prucnal – saksofony, Maksymilian Olszewski – perkusja oraz Eskaubei – rap, spoken word. 

Po koncercie odbył się jam session.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: