Zdjęcie: Marcin Karetta / Zespół Szkół Agroprzedsiębiorczości w Rzeszowie
Reklama

Podwójny rocznik może spowodować wprowadzenie nauki na dwie zmiany – to jeden z głównych powodów, dla których Podkarpackie Kuratorium Oświaty nie zgodziło się na zmianę siedziby ZSA w Rzeszowie. 

O Zespole Szkół Agroprzedsiębiorczości na rzeszowskim Miłocinie zrobiło się głośno pod koniec stycznia, gdy Rada Miasta Rzeszowa wyraziła zgodę na to, aby siedzibę placówki przenieść do budynku przy ul. Sucharskiego, gdzie obecnie mieści się Zespół Szkół Kształcenia Ustawicznego.

Takie rozwiązanie zaproponowało miasto z uwagi na to, że z roku na rok coraz mniej uczniów chce się uczyć w miłocińskiej szkole. Jej dyrekcja tym razem zaakceptowała przeprowadzkę, mimo, że jeszcze kilka lat temu spotkało się to z protestem.

Planowane zmiany nie spodobały się rodzicom uczniów, którzy uznali, że przeprowadzka nie wpłynie dobrze na ich dzieci. Trójka z nich w tej sprawie pod koniec lutego była nawet u Stanisława Sienki, wiceprezydenta Rzeszowa, odpowiedzialnego, m.in. za edukację. Chcieli, by ratusz wstrzymał swoje plany.

Miasto tłumaczyło jednak, że jeżeli szkoła nie zostanie przeniesiona bliżej centrum, to po prostu umrze. Miasto początkowo chciało, aby uczniowie z ZSA w nowej siedzibie uczyli się już od nowego roku szkolnego.

Te plany pokrzyżowało jednak Podkarpackie Kuratorium Oświaty, które negatywnie zaopiniowało przeprowadzkę. Głównym powodem była kwestia podwójnego rocznika, który po reformie edukacji zafundowało nam Ministerstwo Edukacji Narodowej.  

Małgorzata Rauch, podkarpacki kurator oświaty, uważa, że jeśli weźmiemy pod uwagę także fakt, że zarówno ZSKU i ZSA planowały w nowym roku szkolnym otworzyć po odpowiednio 14 i 6 oddziałów, to w budynku przy ul. Sucharskiego będzie trzeba wprowadzić dwuzmianowy system nauki.

To, zdaniem kurator Rauch, wpłynęłoby niekorzystanie zarówno na jedną, jak i drugą szkołę, ponieważ w obu uczy się młodzież, która dojeżdża czasem z dość odległych miejscowości. – I tak już w niektórych przypadkach w ZSKU zajęcia praktyczne odbywały się do godz. 18:15 – zauważa Małgorzata Rauch.

Kurator oświaty przypomina także, że w ZSKU może uczyć się zarówno młodzież, jak i dorośli. Ci pierwszy uczą się w systemie dziennym w liceum technikum i szkole branżowej I stopnia. Ci drudzy w wieczorowej lub zaocznej szkole dla dorosłych.

Kurator Rauch twierdzi, że dorosłych uczących się w ZSKU, którzy korzystają z tych samych sal co młodzież, jest na tyle dużo, iż wprowadzenie dwuzmianowego systemu nauki dla młodych spowodowałoby dezorganizację szkoły.

Miasto o decyzji kurator oświaty mówi krótko: – Nie będziemy przenosić ZSA. Szkołę będziemy prowadzić w tym miejscu, w którym jest. Temat jest zakończony. Kurator bierze odpowiedzialność za to, co podpisuje – mówi Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji.

Bury zapowiada jednak, że jeśli podczas naboru nie znajdzie się co najmniej 31 uczniów w następnym roku szkolnym nowy oddział w ZSA nie zostanie otworzony. Oznacza to, że nie ma szans, by ponownie, tak jaka było to w tym roku szkolnym, otworzyć oddział liczący 14 osób.

Dlaczego? Bo, jak stwierdził na lutowym spotkaniu z rodzicami Stanisław Sienko „w mieście wojewódzkim na klasę 14-osobową w szkole ponadgimnazjalnej nie ma miejsca”. Miasto nie planuje składać zażalenia na decyzję kurator do MEN, bo procedury odwoławcze trwają zbyt długo, a w połowie kwietnia rozpoczyna się rekrutacja do szkół ponadgimnazialnych.

– Czas pokaże, kto miał rację – mówi Zbigniew Bury.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

1 KOMENTARZ

  1. Ciekawe czy pan Bury jest taki surowy dla wszystkich szkół, czy tylko ZŁOŚLIWY dla jednej. To dużo świadczy o człowieku.

Comments are closed.