Placu Śreniawitów nie będzie modernizowany w 2017 roku. Jest decyzja ratusza

2
Zdjęcie: Materiały Oto Dom
Reklama

Trzy podejścia i trzy fiaska. Naprawa nawierzchni Placu Śreniawitów w Rzeszowie odłożona w czasie, bo firmy startujące w przetargach złożyły takie oferty, których ratusz nie jest w stanie zaakceptować.

Przejazd przez Plac Śreniawitów – jeden z ważniejszych w Rzeszowie węzłów komunikacyjnych – przypomina dzisiaj jazdę po muldach. W nawierzchni jest pełno kolein z powodu słabego podłoża.

Rozwiązaniem na tę bolączkę, wymyśloną przez rzeszowskich drogowców, ma być specjalna siatka, którą trzeba założyć na warstwy asfaltu. Takie rozwiązanie przed laty zastosowano na al. Powstańców Warszawy i się sprawdziło.

Modernizacja Pl. Śreniawitów miała być przeprowadzona na tegorocznych wakacjach. Ratusz ogłosił przetarg na wybór firmy, która sfrezuje nawierzchnię i założy tzw. geosiatkę, by plac był gładki jak stolnica.

Pierwszy przetarg unieważniono, bo oferty dwóch firm znacznie przekraczały kwotę, którą ratusz zaplanował na inwestycję – 1 mln zł. Strabag swoją pracę wycenił na 2 mln zł, a Miejskie Przedsiębiorstwo Dróg i Mostów z Rzeszowa na 2,3 mln zł.

W kolejnym przetargu wystartował już tylko Strabag. Swoją ofertę obniżył do 1,7 mln zł. Dla drogowców to nadal było za dużo. Przetarg także unieważniono. Sytuacja powtórzyła się przy trzecim podejściu. Ostatecznie ratusz zrezygnował z modernizacji Placu Śreniawitów w 2017 roku i cały plan przełożył na przyszły rok.

– Okazuje się, że firmy mają dużo zamówień. Chcąc wykonywać dodatkowe – muszą przerwać te, na które mają podpisane już umowy. To się wiąże z ewentualną możliwością płacenia kary. To może być powodem, iż proponowane oferty są dwukrotnie wyższe, niż ceny rynkowe – domyśla się Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa.

– Modernizacja Placu Śreniawitów nie jest tak pilna, aby ją realizować w pośpiechu. Chcemy na spokojnie wiosną podejść do tematu raz jeszcze po to, by oferowane przez firmy ceny za usługi były cenami rynkowymi – dodaje.

A może ratusz źle obliczył koszty inwestycji? Marek Ustrobiński zapewnia, że nie. – Kwoty ustalamy na podstawie analizy cen na podobne lub te same usługi na przestrzeni ostatnich sześciu miesięcy – wyjaśnia wiceprezydent Rzeszowa.

– Nie wydaje nam się, aby dwukrotnie wyższa stawka była uzasadniona. Być może wzrost cen usług i materiałów budowlanych przekona nas do zmiany decyzji. Niemniej jednak, ceny, jeżeli już mogą wzrosnąć, to o kilka, kilkanaście procent, ale nie o 100 – uważa Ustrobiński.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.