Wypadek al. Rejtana. Kierowca forda na przejściu potrącił 21-letnią kobietę

26
Zdjęcie: Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie
Reklama

Zakończyły się utrudnienia w ruchu na al. Rejtana w Rzeszowie. W poniedziałek po południu na wysokości Uniwersytetu Rzeszowskiego kierowca forda potrącił 21-letnią kobietę.

Do wypadku doszło ok. godz. 16:30 na skrzyżowaniu ulic Rejtana i Pigonia. To wyjątkowo niebezpieczne przejście dla pieszych. 

– Kierowca forda, który jechał lewym pasem al. Rejtana w kierunku al. Sikorskiego, omijał pojazdy, które zatrzymały się na prawym pasie, by przepuścić pieszych. Kierowca forda potrącił przechodzącą przez przejście 21-latkę. Kobieta z obrażeniami ciała została przewieziona do szpitala – mówią nam rzeszowscy policjanci.

Po wypadku prawy pas w kierunku al. Sikorskiego był zablokowany. Utrudnienia w ruchu zakończyły się przed 18:30. Uczestnicy wypadku byli trzeźwi. 

To nie pierwszy wypadek w takich okolicznościach w tym miejscu, gdy kierowcy jadący lewym pasem nie zatrzymują się, gdy ci z prawego przepuszczają pieszych. Na tym skrzyżowaniu ma być w tym roku zamontowana sygnalizacja świetlna. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

26 KOMENTARZE

  1. Rzeczywiście są mili i uprzejmi kierowcy, którzy zatrzymują się i przepuszczają ludzi przez pasy na tym odcinku, ale ludzie też powinni przechodząc popatrzeć czy jakiś samochód z drugiej strony nie jedzie. Młoda dziewczyna nie zwraca uwagi, a nieraz nawet przechodząc trzyma telefon i rozmawia. Ja właśnie byłam świadkiem takiego zdarzenia i to w tym samym miejscu. Gdybym nie uderzyła tej dziewczyny wtedy to na pewno by już nie żyła lub była kaleką. Niech ludzie nie myślą, że pasy wymalowane na tym przejściu chronią ich bo są koło Kościoła.

    • Sam jestem kierowcą ale nie rozumiem tego relatywizowania. Na tej zasadzie to dziewczyna w ogóle nie powinna wejść na pasy , no bo trzeba uważać bo się zatrzymali ale mogą ruszyć. Ten samochód nie był z drugiej strony tylko z tej samej strony i trzeba wreszcie wypracować szacunek dla pieszego na pasach. Pewnie, ze powinno się uważać ale cała odpowiedzialność spoczywa na kierowcach za losy pieszego na pasach.

  2. Do abc, nie znam autora ale przytoczę:
    Kodeks drogowy
    1. Pamiętaj, że celem każdego kierowcy jest być pierwszym, cokolwiek to oznacza.
    2. Im szybciej przejedziesz na czerwonym świetle, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś cię stuknie z boku.
    3. Włączenie kierunkowskazu ujawnia wszystkim twój zamiar wykonania manewru. Prawdziwy kierowca nigdy tego nie zdradza.
    4. Nigdy nie wymuszaj pierwszeństwa, ani nie zajeżdżaj drogi starszemu samochodowi. Tamten gość prawdopodobnie nie ma nic do stracenia.
    5. Prędkość w km/h widniejąca na znakach drogowych jest jedynie wielkością sugerowaną dla przeciętnych kierowców. Prawdziwy kierowca dopasowuje prędkość do możliwości własnego samochodu.
    6. Nigdy nie utrzymuj takiego odstępu od poprzedzającego pojazdu, aby mogło tam wjechać inne auto.
    7. Hamować należy w ostatniej chwili i tak mocno, aby bezwzględnie zadziałał ABS, powodując odprężający masaż stopy. W przypadku aut bez ABS’u ćwiczymy rozciąganie nogi.
    8. Nie faworyzuj mniejszości. Wpuszczając przed siebie auto wyjeżdżające z podporządkowanej uszczęśliwiasz jednego, a wkurzasz dziesiątki jadących za tobą.
    9. Pamiętaj, że wśród pieszych, których przepuszczasz na pasach lub wysepce tramwajowej może być terrorysta.
    10. Zauważ, że jeżeli zaparkujesz samochód na środku trawnika, na pewno żaden pies nie zrobi w tym miejscu kupy.
    11. Inteligentna sygnalizacja drogowa nie jest po to aby ułatwić ci życie, ale po to by pokazać, iż odpowiednie służby są na bieżąco z postępem technicznym.
    12. Pamiętaj, że zmienne warunki pogodowe nie są w żadnym wypadku powodem dla zmiany powyższych reguł. Są one naturalnym czynnikiem wzrostu gospodarczego w biznesie samochodowym oraz medycznym.

    Zwróć szczególną uwagę na pkt 9!

    • Akurat z 8 muszę się w pełni zgodzić. Jak jedziesz sam czy ruch jest w miarę płynny to ok, można wpuścić. Ale jak w korku tracisz czas a ktoś nagle na każdym skrzyżowaniu wpuszcza 1-2 samochody to jest to denerwujące bo jeden zyskuje ale masa osób z tyłu traci jeszcze więcej czasu. Najlepsze jest sytuacja na rondzie JanaPawła gdzie cwaniaki jadący z Warszawskiej na Marszałkowską przejeżdżają sobie przez parking a później ludzie ich niemal od razu wpuszczają. Jak im się tak spieszy to niech później stoją. Nie powinno być żadnej taryfy ulgowej dla takich ludzi

  3. W całym CYWILIZOWANYM świecie to pieszy ma pierwszeństwo.
    W CYWILIZOWANYCH regionach Polski też tak jest.
    Ale mieszkamy na Podkarpaciu, na dodatek w mieście innowacji.
    Tu mamy inny świat i inne spojrzenie na rzeczywistość.
    Tu siedzący za kółkiem patrzy z wrogością na te dwunożne istoty, które chcą przerwać komfort jego podróży.
    Tu zatrzymanie się przed przejściem, na jezdni posiadającej dwa pasy w jednym kierunku, to w wielu przypadkach współuczestniczenie w morderstwie.
    Bo niczym innym jak morderstwem jest uderzenie w pieszego, który zaufał innemu kierowcy i wszedł na jezdnię.

    • W „całym cywilizowanym świecie” nikt nie dba o pasy czy czerwone światła na przejściach, a piesi wybiegają na ulicę gdzie popadnie. Wystarczy przejść/przejechać się po ulicach Paryża, Londynu czy Mediolanu. Radzę Bilbo wybrać się „tam i z powrotem” a może rozszerzy Ci się perspektywa i poznasz znaczenie słowa „cywilizowany”.

      • Plus za znajomość literatury.
        Minus za znajomość cywilizowanego świata.
        Powiem Ci jak jeżdżą i chodzą na drugim końcu świata, czyli w Australii.
        Na ich autostradach obowiązuje 100 km/h – autostrady są długie, wiodą przez pustkowia, i co zabawne – oni tej prędkości przestrzegają.
        Pieszy jest święty, kierowca MUSI się zatrzymać.
        Prędkość w miastach taka sama jak u nas, ale koło szkól obniżona do 40.
        Nie ma tolerancji przy przekroczeniu prędkości, 1 km więcej i płacisz.
        Punktów mają połowę mniej niż my – 13.
        W czasie długich przerw świątecznych, punkty są automatycznie podwajane.
        Ale to jakieś dzikusy, oni chodzą głową do dołu, pewnie dlatego im się w niej poprzewracało 🙂

  4. Widać, że nie masz bladego pojęcia o czym piszesz. Jeżeli kobieta doszła poza połowę pasów (no bo została tam potrącona) idąc od prawej strony, to samochody dawno musiały stać. I tłumaczenie, że gość jadąc lewy pasem nie miał czasu zareagować jest bzdurą. To po prostu śmiertelny zwyczaj polskich kierowców, którzy przyzwyczajeni, że jeszcze niedawno większość dróg była jednopasmowa jeżdżą nie patrząc co dzieje obok. A przecież wystarczy dostosować przed pasami prędkość do tego co jedzie obok….i problem znika.

    • Napisałem że nie znam szczegółów, a kierowca MÓGŁ nie mieć winy w tym wypadku. Czytaj ze zrozumieniem, a potem komentuj. I nie – samochody nie koniecznie musiały dawno stać. Poza tym, w tym miejscu nie ma konieczności zatrzymywania się i puszczania pieszych, ponieważ światła na rondzie sprawiają że bardzo często są tam okna, w których można spokojnie przejść przez ulicę. A odnośnie „śmiertelnego zwyczaju”: na pewno część kierowców jeździ na oślep mając gdzieś otoczenie i to jest absolutnie karygodne, ale co powiesz na ludzi, którzy wychodzą na jezdnię jak święte krowy bez upewnienia się że nic na sąsiednim pasie nie jedzie? Czyż to dopiero nie jest „śmiertelny zwyczaj”? To chyba im powinno bardziej zależeć na upewnieniu się, bo ryzykują własnym życiem. Chociaż tak jak mówiłem: nie odnoszę się do tego konkretnego wypadku, bo nie wiem jak teraz dokładnie było – nie widziałem. Odnoszę się do tego co widzę na ulicach Rzeszowa każdego dnia.

      • Stary co Ty pitolisz a jak by małe dziecko wyrwało się matce i wbiegło na pasy… Weź się zastanów co Ty piszesz nie ma znaczenia czy ta osoba ma 10 ,30,czy 80 lat druga sprawa jest to że piesi robią sobie spacery jak na deptaku… Co mnie bardzo wpienia idzie jak łajza i miasto podziwia zamiast spiąć szanowne 4 litery i przejść…

      • Do ABC. Nie ma czegoś takiego w kodeksie ruchu drogowego, że możesz sobie rozważać czy kawałek dalej są światła i są „dziury” za tobą. Przejście to przejście, sąsiedztwo nie jest ważne. Teraz poczytaj jeszcze raz co mówi pani rzeczniczka, bo to ważne. Chodzi o terminologię. Samochód, który potrącił pieszą omijał, jeszcze raz – omijał a nie wyprzedzał – co oznacza, że przed pasami samochód stał. Nie zwalniał tylko stał – skoro kobieta została potrącona po lewej stronie musiała chwilę iść po tych pasach.
        A przy okazji, zobacz sobie na yt „Polskie drogi” , „Stop cham” czy „Jedź bezpiecznie” TVP Kraków i wtedy zrozumiesz, że problemem na naszych ulicach nie jest przepuszczanie pieszych, tylko wyprzedzanie i omijanie na pasach. Zresztą wszystkim polecam, oglądajcie te pozycje na bieżąco i wyobraźnia podsunie Wam przed pasami co może się zdarzyć. Zwolnicie na pewno. Gwarantuję!

  5. Nauczyć jeździć powinni się Ci, którzy „ustępują” pierwszeństwa ludziom, stojącym przed przejściem dla pieszych. Jeżeli pieszy nie wszedł na przejście pierwszeństwo ma jadący samochód. Kierowca nie stanowi o zasadach ruchu drogowego, więc zatrzymując się w takiej sytuacji, zatrzymuje się bezpodstawnie i stwarza tym samym zagrożenie. W Rzeszowie niestety panuje plaga takich zachowań. Najgorzej jest chyba na ulicy Kopisto, na wysokości URz, gdzie są dwa główne pasy i jeden do skrętu w lewo na MH. Co drugi dzień gdy tamtędy przejeżdżam jakiś geniusz skręcający w lewo (jadąc bardzo wolno jak to zwykle się jedzie przed skręcaniem) zatrzymuje się znienacka, aby przepuścić pieszych, którzy bardzo często wchodzą lekkim duchem na dwa pasy pełne jadących samochodów. Nawet jadąc 50 km/h ciężko odpowiednio szybko zareagować i często kończy się to hamowaniem z piskiem opon. Bardzo często do takich sytuacji dochodzi również np. na Powstańców Warszawy na wysokości Dominikanów i pewnie w wielu innych miejscach. Przykro mi z powodu dzisiejszego wypadku, ale na prawdę to mogła nie być wina kierowcy. Nie znamy szczegółów.

    • Głupoty opowiadasz. Podam przykład. Na Sikorskiego remont mostu na Strugu, na Podkarpackiej budują dodatkowe pasy. Wszyscy wybierają jako dojazd do miasta ul. Kwiatkowskiego. Stoję na przejściu i z lewej po horyzont auto za autem i podobnie z prawej auta dokąd wzrok sięga.

      No nie ma szans wejść między jadące auta jak tu opowiadasz bo ryzykujesz życiem. I czekasz 3,4,5 minut aż się ktoś ulituje i się zatrzyma. Mam 63 lata i jestem po operacji biodra. To co pan pisze to teoria a praktyka to już inna bajka. To z tym chorym biodrem mam wymuszać na pędzących autach pierwszeństwo? Czy lepiej czekać na jakąś życzliwą duszę?

      • Oczywiście że to nie zawsze działa w praktyce i oczywiście, że czasami zatrzymanie się jest uzasadnione, tylko trzeba to zrobić odpowiedzialnie (przede wszystkim wcześniej hamować i powoli wytracać prędkość, a nie robić tego nagle). Prawie cała ul. Kwiatkowskiego ma po jednym pasie ruchu w każdą stronę. Zatrzymujący się samochód blokuje wszystkie pozostałe jadące w tym samym kierunku co on, a gdy Pan już wejdzie na przejście to wszystkie jadące w przeciwną stronę mają obowiązek się zatrzymać. Nawet przy ostrym hamowaniu, auto jadące za nim powinno się wyrobić, ponieważ ma obowiązek utrzymać bezpieczną odległość (a nie musi tego robić kiedy jedzie na sąsiednim pasie). W takim wypadku nie ma ryzyka, że ludzie wejdą na sąsiedni pas i zostaną potrąceni przez jadące na nim auto – czyli tak, jak w przypadku dróg dwupasmowych, o których pisałem. Kierowca powinien potrafić czytać sytuację na drodze i w momencie, gdy ta sytuacja na to pozwala, jak najbardziej można wykazać się życzliwością, ale uważa Pan że zatrzymywanie się na Kopisto, kiedy co chwila są puste okna umożliwiające bezproblemowe przejście jest konieczne albo chociaż uzasadnione? Przykład, który Pan podał ma się nijak do tego co pisałem.

    • pieszy miał, ma i będzie miał pierwszeństwo na pasach!! Wchodzisz na pasy ktoś Cię pizdgnie Twoja wina… Ja Ty tak kursantów uczyczsz powinni Ci odeprac oprawienia…

      • Sam sobie odpierz uprawnienia filozofie. Wmawiajcie sobie ty i tobie podobni dalej, że pieszy to święta krowa indyjska. Tyle, że taki pieszy coraz częściej w to bezgranicznie wierzy i włazi pod maskę przy najbliższej sposobności. Jego sprawa, osobiście czuję respekt przed jadącą kupą złomu. Jak komuś życia nie szkoda to niech wchodzi pod zderzak.

  6. Na Kwiatkowskiego w piątek rozpieprzone w drobny mak ogrodzenie betonowe, dachowanie auta i potrącenie rowerzystki. A tam jest dopuszczona prędkość 50km/h i dwa znaki” Doganiasz śmierć”
    A teraz jeszcze to.

    Czy nikt już nie jeździ po Rzeszowie jak w terenie zabudowanym czyli 50 km/h?

    Potrzebne w Rzeszowie fotoradary bo sobie przyjezdni z pod Rzeszowskich wsi zrobili z głównych ulic Rzeszowa autostradę A4. Jeszcze nie raz jakąś biedaczkę rozjadą na pasach. Tylko fotoradar i karać mandatami i zabierać baranom lejce na te leciwe golfiki.

    • Skąd wiesz jak to wyglądało… Nie raz się zagapisz czy oślepi cię słońce, stracisz na chwilę koncentracje i łatwo o wypadek. Nie trzeba być piratem żeby popełnić błąd na drodze… Mogę się założyć że jakby przytrafiło się to tobie albo komuś z rodziny to byś zupełnie inaczej śpiewał…

        • Jeśli zagapiasz się idąc piechotą (!) i pakujesz się komuś pod koła na pasach czy też w szczerym lesie, to może lepiej nawet do MPKa nie wsiadaj. I dla Ciebie i dla nas to będzie najlepsze rozwiązanie

          • Tylko różnica jest taka, że gdy idziesz na piechotę i się zagapisz sam sobie jesteś winny. Za kierownicą zagapienie powoduje często śmierć albo kalectwo niewinnej ofiary.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ