Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News
Reklama

„Debile”, „nieuki”, „przedszkolaki” – takie słowa mają słyszeć pracownicy Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta Rzeszowa. Twierdzą, że nęka ich dyrektorka Ewa Depa. Ratusz reaguje, ale przekonuje, że wszystko jest w porządku. 

MARCIN KOBIAŁKA, MARCIN CZARNIK

W przeciągu trzech ostatnich lat to już drugi przypadek, gdy dyrektor jednego z wydziałów rzeszowskiego magistratu jest oskarżany o mobbing pracowników. W 2017 roku takie zarzuty padały pod adresem ówczesnego dyrektora Wydziału Zamówień Publicznych. 

Teraz sytuacja się powtarza, ale w Wydziale Komunikacji, który ma siedzibę przy ulicy Plac Ofiar Getta. Od kilku miesięcy na czele tego wydziału stoi Ewa Depa, która na stanowisku dyrektora zastąpiła Krzysztofa Wadiaka (przeszedł na emeryturę). Ewa Depa w 2018 roku była w gronie osób wspierających kampanię prezydencką Tadeusza Ferenca. 

“Podburzanie pracowników” 

Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że kilka dni temu do ratusza trafiła anonimowa skarga pracowników Wydziału Komunikacji, którzy zarzucają Ewie Depie zachowania noszące znamiona mobbingu. Nasi rozmówcy z ratusza mówią o nękaniu psychicznym, zastraszaniu i obrzucaniu wulgaryzmami.    

– „Debile”, „nieuki”, „przedszkolaki”, „jeśli się komuś nie podoba, to z przyjemnością go z pracy wypier…ę”, „jeszcze raz ktoś do mnie zadzwoni, to go zaje…ę”, “mogę zniszczyć każdego” – to przykładowe zwroty dyrektora wobec pracowników – opowiada nam anonimowo jeden z pracowników Urzędu Miasta w Rzeszowie. 

Twierdzi, że pracownicy Wydziału Komunikacji są nękani przez Ewę Depę od początku, gdy przyszła na dyrektorski stołek. – Podburza również jednych pracowników przeciw drugim, rozpowszechniając nieprawdziwe o nich informacje lub ujawniając zarobki pracowników, co w tym przypadku narusza również przepisy RODO – twierdzi nasz informator.

Pracownicy magistratu wytykają Ewie Depie, że szczyci się tytułem naukowym doktora z dziedziny socjologii. Jej praca doktorska nosi tytuł „Struktura i funkcje systemu wartości organizacyjnych w kierowaniu zasobami ludzkimi”. 

Na skargę pracowników na dyrektorkę Ewę Depę zareagował ratusz. W zeszły wtorek do urzędu na dywanik zostali wezwani pracownicy, była też Depa. Doszło do konfrontacji na polecenie wiceprezydenta Rzeszowa Andrzeja Gutkowskiego. Na spotkaniu był również Marcin Stopa, sekretarz miasta. W piątek chcieliśmy z nim porozmawiać. Odmówił. 

Zamiotą sprawę pod dywan?

Niechwytny był dla nas także Andrzej Gutkowski. Nasi informatorzy twierdzą, że po wtorkowym spotkaniu sytuacja w Wydziale Komunikacji nie poprawiła się. – Ewa Depa czuje się nadal bardzo pewnie, a jej zachowanie wobec podwładnych wygląda identycznie – mówią nasze źródła. Twierdzą, że ratusz próbuje sprawę “zamieść pod dywan”. 

Z nieoficjalnych kontaktów dowiadujemy się też, że kilku pracowników ma już problemy ze zdrowiem i od dłuższego czasu są nieobecni w pracy. Ratusz temu zaprzecza. – Pracownicy pracują zgodnie z planem, tak jak na to pozwala sytuacja związana z epidemią – słyszymy w Urzędzie Miasta Rzeszowa.

W piątek chcieliśmy porozmawiać z Ewą Depą. Też była dla nas nieuchwytna. Mimo licznych prób, nie odbierała telefonu komórkowego. 

W ratuszu o całej sprawie może się oficjalnie wypowiadać tylko Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Potwierdza, że do ratusza dotarła skarga na Ewę Depę. – Pismo nadesłał anonim, zgodnie z zasadami powinno więc trafić do kosza. Niemniej prezydent pochylił się nad nim i postanowił zbadać sprawę – mówi Maciej Chłodnicki.

Ratusz: sprawa jest zamknięta

Prezydent Tadeusz Ferenc polecił swojemu zastępcy Andrzejowi Gutkowskiemu, by spotkał się z pracownikami Wydziału Komunikacji. Co Gutkowski miał wyjaśnić? – Czy rzeczywiście pismo pochodzi od pracowników, a więc czy są nękani przez swoją szefową – odpowiada rzecznik Chłodnicki. Żaden z urzędników nie przyznał się, że przygotował pismo.

– Zarzuty, które padły w piśmie, nie zostały potwierdzone – przekonuje Maciej Chłodnicki. 

Trudno się dziwić, skoro do skargi nikt się nie przyznał. Wiadomo, że jej treść na wtorkowym spotkaniu wyrywkowo została odczytana pracownikom. Odmówiono im jednak zapoznania się z całością. Ewa Depa w ratuszu zaprzeczyła zarzutom, jakie są jej stawiane. Czy władze Rzeszowa powołają wewnętrzną komisję antymobbingową? 

– Nie. Nie ma absolutnie żadnych do tego podstaw. Sprawa jest zamknięta – twierdzi Maciej Chłodnicki. – To się jeszcze okaże – mówią tymczasem nasze źródła w magistracie.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: