Zdjęcie: Joanna Gościńska / Rzeszów News
Reklama

Strabag znów wrócił na ul. 3 Maja. Po co? Aby wymienić 80 popękanych płyt na wysokości Narodowego Banku Polskiego w Rzeszowie. 

Trudno zliczyć, ile w rzeszowskich mediach pojawiło się krytycznych informacji na temat modernizacji ul 3. Maja, którą w 2017 za ponad 7 mln zł wykonał Strabag. Nie ma się co temu dziwić, skoro od początku granitowe płyty, które zastąpiły kostkę brukową, były brudne i popękane. Nie zmieniły tego nawet pochwały Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa, pod adresem robotników ze Strabagu, którym mówił, że mają “złote ręce”.

Co więcej, szybko okazało się, że świeżo ułożone płyty trzeba… wymienić, więc kilka tygodniu po oficjalnym oddaniu inwestycji do użytku Strabag znów wrócił na ul. 3 Maja i wymienił 50 uszkodzonych płyt.  Rok później, także na wakacjach, mieliśmy powtórkę z rozrywki – parawan Strabagu na deptaku i wymienianie kolejnych uszkodzonych płyt. 

Mamy rok 2019 i co? Strabag znów wrócił na ul. 3 Maja. Tym razem do wymiany jest 80 płyt na wysokości Narodowego Banku Polskiego.

– Ten deptak to niechlubny przykład tego, jak nie powinno się prowadzić inwestycji. Ulica 3 Maja, jako najbardziej reprezentacyjny deptak, powinna być piękną ulicą, która zachwyca. Z uwagi na to, jak zostały wykonane prace tak nie jest. Jakość prac na ul. 3 Maja wystarczy porównać ze zmodernizowaną w ub. r. ul. Kościuszki – mówi Marcin Fijołek, szef klubu PiS w Radzie Miasta. 

– Mamy środek sezonu letniego, a na środku ul. 3 Maja stoi ogrodzenie budowlane, które jest wizerunkową katastrofą dla Rzeszowa i nie trafia do mnie tłumaczenie: “mamy 7 lat gwarancji”. A co potem? – pyta Fijołek.

Zapowiedział także, że radni PiS na sesji Rady Miasta Rzeszowa, która odbędzie się 18 czerwca, będą się domagać od prezydenta wyjaśnień, jak to się stało, że miasto odebrało tak źle wykonaną inwestycję.

Gdy o tegoroczną wymianę płyt na ul. 3 Maja pytamy w ratuszu, od razu słyszymy, że jest ona wykonywana w ramach 7-letniej gwarancji. Gdy pytamy, dlaczego płyty co chwilę pękają, słyszymy, że najprawdopodobniej granit musiał mieć jakiś mikropęknięcia, których nie było widać wcześniej, a uwidoczniły się po ułożeniu nawierzchni. 

– Płyty, które są teraz wymieniane mają znamiona uszkodzeń mechanicznych – twierdzi Andrzej Świder, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie.

– Sytuacja z płytami się stabilizuje. Przewidujemy, że to jedne z ostatnich wykruszeń. Granit to materiał tzw. wieczny, odporny na działania atmosferyczne. Występuje na wielu ulicach na całym świecie i się sprawdza – przekonuje Świder. 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: