Zdjęcie: Pixabay
Reklama

„Jaki jest cel wyposażania placówek zdrowia w telefony, skoro niemal zawsze połączenie z nimi kończy się fiaskiem?” – pyta w liście do Rzeszów News pan Grzegorz, mieszkaniec Rzeszowa. 

Chciałbym opisać przypadek bezmyślnego marnowania moich składek zdrowotnych. Otrzymałem od lekarza rodzinnego skierowanie na prześwietlenie płuc oraz wskazówkę,
w których placówkach takie badanie mogę wykonać.

Żeby nie marnować czasu na dojazd do przychodni, po pracy próbowałem się skontaktować telefonicznie, aby upewnić się, iż takie badanie zostanie wykonane. Od rana do godzin popołudniowych próbowałem dodzwonić się do rejestracji przychodni – bezskutecznie. Za każdym razem czas oczekiwania był dłuższy.

Historia powtarzała się codziennie – do dziś. Będąc podminowany całą sytuacją udałem się do przychodni, aby dowiedzieć się, jaki jest powód ciągłego braku kontaktu z przychodnią. Pokonując całe miasto w godzinach szczytu dotarłem do przychodni. W rejestracji (z łaską) powiedziano mi, że „system się zawiesił i nie ma możliwości ani w tej, ani w żadnej innej wykonać badania, gdyż awaria dotyczy całego systemu informatycznego”.

Dlatego chciałbym zapytać, jaki jest cel wyposażania placówek zdrowia w telefony, skoro niemal zawsze połączenie z nimi kończy się fiaskiem? W jakim celu kupuje się drogi, specjalistyczny sprzęt (karetki, urządzenia medyczne), po co organizuje się akcje uświadamiające, jak ważna jest pierwsza pomoc przedmedyczna, skoro nie można wykonać dalszych badań lub badań kontrolnych z powodu „awarii systemu”.

Nie miałbym pretensji, gdyby był to odosobniony przypadek – wiadomo, czasami nie ma czasu odebrać telefonu, lecz telefon dzwoni non stop a panie recepcjonistki mają „daleko w poważaniu” osoby po drugiej stronie telefonu.

Jeżeli znajdzie się ktoś odważny i zwróci uwagę „paniom za okienkiem”, ma zagwarantowaną awanturę, którą słychać na wszystkich korytarzach publicznej placówki zdrowia. Nie może być też tak, że awaria systemu powoduje brak opieki zdrowotnej, bo żaden informatyk nie jest w stanie sprawnie usunąć usterki.

Proszę o zainteresowanie tematem, gdyż obecna „służba zdrowia” potrafi doprowadzić do choroby.

Z poważaniem

Grzegorz, mieszkaniec Rzeszowa

Reklama

10 KOMENTARZE

  1. Tak to jest, ja kiedys lezalem w szpitalu tydzien, czekajac na operacje. Tydzien (przyjety w poniedzialek, operacja w nastepny poniedzialek) zwyklego lezenia, zadnych badan nic…

  2. jak zaczna odbierac te idiotyczne telefony, to kolejka czekajacych sie zamraża. wychodza po prostu z zalozenia ze lepiej obsluzyc tych realnych niz wirtualnych „pytakow”, ktorzy pewnie i tak nie przyjdą.
    taka rzeczywistosc. pracowalem, wiem,
    jak odbieram „idiotele” nic nie jestem w stanie zrobic.

  3. Takich przychodni jest na pęczki. Czasem lepiej poświęcić pół dnia w korkach i osobiście stanąć w kolejce do rejestracji niż dzwonić.

  4. Na badanie RTG proszę Pana zazwyczaj jest osobna rejestracja na którą rejestratorki nie mają wpływu. A jeżeli jest awaria systemu nie jest ona zależna od Rejestratorek a od całego systemu, którego używa cały kraj. W tym czasie rejestratorki nie mają możliwości sprawdzić terminarza ani nawet terminu na który Pacjent jest już zarejestrowany. Więc w tym czasie rejestratorki chowają karty z dnia poprzedniego i przygotowują wyniki badań.

  5. Bzdura pisana przez duże B. Co 2 miesiące muszę umawiać się na wizyty kontrolne, co miesiąc telefonicznie zamawiam recepty. Jeszcze nigdy nie było najmniejszego problemu. A dziś nawet zadzwoniłem do rejestracji bo mi pracodawca „zgubił” L4 to jeszcze mi porady udzielono choć to nie związane z medycyną.

    ps. pozdrawiam wszystkie panie na Warzywnej z rejestracji.

Comments are closed.