Dlaczego w Rzeszowie tak mało ogólnodostępnych defibrylatorów?

2
Zdjęcie: Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie
Reklama

– Nie powinno być tak, że urządzenia ratujące życie są zamknięte w szafie, bo ktoś się boi, że zostaną zniszczone. W sytuacji zagrożenia życia nie ma czasu bawić się w detektywa – twierdzi Marta Niewczas, sześciokrotna mistrzyni świata w karate tradycyjnym.

Rzeszów według rankingu „Otodom” jest najbardziej bezpiecznym miastem w Polsce.

– Na bezpieczeństwo mieszkańców składają się różne czynniki. Niebezpiecznie jest w tych miastach, gdzie są ludzie niezadowoleni, gdy brakuje czegoś. Ponadto, mamy dobrą współpracę z służbami, które zajmują się bezpieczeństwem – mówił w grudniu ub. r. Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Marta Niewczas, była radna miejska i zawodniczka karate, przekonuje jednak, że pojęcie „bezpieczeństwo” jest bardzo szerokie i nie składa się na nie tylko i wyłącznie dobra współpraca miasta ze służbami bezpieczeństwa.

Zdaniem Niewczas, bezpieczne miasto to także takie miejsce, gdzie mieszkańcy mają dostęp do urządzeń ratujących życie, czyli Automatycznych Defibrylatorów Zewnętrznych (AED).

– Przy wysokich letnich temperaturach częściej zdarzają się omdlenia, które mają różnorakie podłoże. Sama w poniedziałek byłam świadkiem, spacerując rzeszowskimi bulwarami, jak pewien starszy pan złapał się za serce. Grupka osób starała mu się pomóc. Defibrylator pomógłby w takim przypadku dużo – mówi Marta Niewczas.

Jest w tym sporo racji. Po pierwsze, w takich przypadkach każda minuta jest cenna, ponieważ mózg pozbawiony natlenionej krwi zaczyna obumierać już po czterech minutach. Dlatego tak ważne są pierwsze sekundy do czasu przyjazdu karetki pogotowia. Specjaliści z Europejskiej Rady Resuscytacji mówią, że rozpoczęcie uciśnięć klatki piersiowej oraz wczesna defibrylacja z użyciem AED zwiększają przeżywalność nawet o 75 proc.

Po drugie – defibrylator bada rytm serca, po czym  wydaje komunikat głosowy, czy należy przeprowadzić defibrylację, czy ręczne uciskać klatkę piersiową. Każdy komunikat wydawany jest do skutku, dopóki nie zrealizuje się polecenia. Oprócz komunikatów głosowych, w defibrylatorze jest także ilustrowana instrukcja, która prowadzi „nas za rękę” pomagając w wykonaniu wszystkich poleceń.

– Nie powinno być tak, że urządzenia ratujące życie są zamknięte w szafie, bo ktoś się boi, że zostaną zniszczone. Przecież można je ubezpieczyć. Ponadto, pięć miejskich defibrylatorów na prawie 200-tysięczne miasto to zdecydowanie za mało – twierdzi Marta Niewczas.

Była radna wskazuje również miejsca, gdzie tego typu urządzenia powinny się znajdować. Wśród nich znalazły się bulwary, Park Papieski, okolice hali na Podpromiu, duże osiedla mieszkaniowe, plaża na Żwirowni oraz najbardziej obłożone przystanki autobusowe w Rzeszowie.

– Te urządzenia powinny znajdować się w widocznych miejscach i być bardzo dobrze oznaczone, aby łatwo było je znaleźć, bo w sytuacji zagrożenia życia nie ma czasu bawić się w detektywa – uważa Niewczas.

W Rzeszowie dotychczas defibratory można znaleźć w galeriach handlowych i urzędach: marszałkowskim, wojewódzkim. Urządzenia, które zakupiło miasto, znajdują się w ratuszu na rzeszowskim Rynku, ul. Ofiar Getta, ul. Okrzei, ul. Kopernika i ul. Hanasiewicza. Oczywiście, takim sprzętem dysponuje też każda stacja pogotowia w Rzeszowie.

– Jesteśmy jak najbardziej za tym, aby AED znajdowały się na zewnątrz budynków oraz w miejscach, gdzie gromadzi się dużo ludzi. Nawet namawialiśmy do tego Urząd Miasta, który wszedł z nami we współpracę. Ostatecznie miasto, jako właściciel tych urządzeń, zdecydowało inaczej – mówi Katarzyna Zygmunt-Kowalska z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie.

Zdjęcie: Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie
Zdjęcie: Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie

Defibratory na zewnątrz montuje się w specjalnych kapsułach, które podłącza się do prądu, ponieważ – aby działały – muszą być przechowywane w odpowiedniej temperaturze.

– Dlatego najłatwiej jest kapsuły z AED umieścić na budynkach. Jeśli miałby się znajdować  np. na bulwarach, wówczas należałaby dobrze przemyśleć lokalizację, aby nie trzeba było ich ściągać zimą. Można by kapsułę np. zainstalować na słupie energetycznym – tłumaczy Katarzyna Zygmunt-Kowalska.

Celem WSPR jest to, aby w Rzeszowie było jak najwięcej publicznie dostępnych defibratorów. A terenie miasta jest ich sporo, ale w znacznej większości znajdują się one w przestrzeniach zamkniętych i są one przeznaczone np. dla pracowników danej instytucji.

– Aby defibrylatów dostępnych dla wszystkich pojawiło się więcej musimy szukać pieniędzy z zewnątrz. Nie możemy tego typu inwestycji finansować z własnego budżetu – tłumaczy Katarzyna Zygmunt-Kowalska.

Jeśli chodzi o lokalizacje nowych defibrylatorów, to z badań, które prowadzi WSPR wynika, że tego typu urządzenia powinny się na pewno znaleźć na placu przy ul. Targowej, przy ul. 3 Maja, w pobliżu fontanny multimedialnej, jak również na hali Podpromie.

A jak znaleźć defibrylator? Wystarczy zadzwonić na numer alarmowy 112. Wówczas możemy wezwać pomoc oraz zapytać, gdzie znajduje się najbliższy AED.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

2 KOMENTARZE

  1. Urządzenie AED jest naprawdę bardzo pomocne, ale dla osób, które są szkolone w jego używaniu. Dla człowieka, który ma je 1 raz w rękach jest sprzętem bezużytecznym, bo więcej czasu zajmie czytanie i słuchanie instrukcji, a to jednak cenny czas dla poszkodowanego.
    AED jest drogie i to chyba jest największym problemem w jego liczbie i dostępności…

Comments are closed.