Zdjęcie: Tomasz Zarzecki / Rzeszów News
Reklama

Prawie godzinne opóźnienia w piątek notowały niektóre linie miejskich autobusów. MPK Rzeszów twierdzi, że to wina akcji „Black Friday”.

O tym, jak w piątek jeździły autobusy miejskie obsługiwane przez MPK doświadczył pan Maciej, Czytelnik Rzeszów News.

„Jest 18:45. Czekam na przystanku na „11” już 26 minut. Przestała się wyświetlać na mapie aplikacji mobilnej, więc nie przyjedzie, jak mniemam. Kolejna planowana na 18:57 ma wedle aplikacji ponad 30 minut spóźnienia. Od 20 minut nie mogę dodzwonić się do dyspozytora. Telefon milczy. Kilku czekających wraz ze mną pasażerów zrezygnowało i wybrało taksówki. Tak, wiem. Trzy złote za bilet to zbyt mało, żeby wymagać cudów, ale do ciężkiej cholery, byłoby miło gdyby autobus przyjechał w ogóle! Proszę spróbujcie dojść prawdy. To kolejny dzień, kiedy autobusy ZTM na linii 11 mają gigantyczne opóźnienia, lub w ogóle nie przyjeżdżają” – napisał do nas pan Maciej.

To nie pierwsza skarga pasażerów na temat autobusów linii nr 11, które kursują pomiędzy ul. Potockiego na osiedlu Załęże, a ul. Niepodległości na osiedlu Mieszka I. Trasa prowadzi m.in. przez ul. Lwowską, Cieplińskiego, Powstańców Warszawy, Podwisłocze, Kopisto. O tym problemie pisaliśmy w drugiej połowie października. Rzeszowskie MPK także i teraz ma wytłumaczenie.

– W piątek był „Black Friday”. Nie tylko autobusy linii nr 11 były opóźnione. Praktycznie wszystkie notowały opóźnienia, niekiedy półgodzinne, a w przypadku „11” ok. godz. 16:00 autobus był opóźniony nawet 55 minut. W piątek był ogromny ruch na rzeszowskich ulicach, mnóstwo osób przyjechało do miasta swoimi autami, bo w sklepach były zniżki. Niby mamy buspasy, ale nie mają one ciągłości. Co z tego, że autobus przejedzie przez al. Piłsudskiego, jak za chwilę utknie na al. Rejtana i musi stać, tak jak inne auta – słyszymy w MPK.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.