Zdjęcie: Pan Waldemar / Czytelnik Rzeszów News
Reklama

Odkąd w lipcu na ul. Podwisłocze w Rzeszowie przy sklepie Lidl pojawiła się sygnalizacja świetlna, o którą od 2015 roku wnioskowali mieszkańcy, kierowcy „toną” w korkach. Tym razem problem jest z wyjazdem z osiedla Nowe Miasto.

Zamontowanie sygnalizacji na ul. Podwisłocze co rusz zbiera żniwa w postaci niezadowolonych kierowców. Pisaliśmy o tym pod koniec lipca. „Uruchomienie sygnalizacji świetlnej to jest jakaś masakra” – alarmowali nas Czytelnicy Rzeszów News, narzekając na ogromne korki.

Kolejną „ofiarą” sygnalizacji był sam prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc, który spóźnił się na koncert w ramach polonijnego festiwalu, bo stał właśnie w gigantycznym korku na ul. Podwisłocze.

Drogowcy odpowiadali, że sygnalizacja jest na razie testowana i potrzebują trochę czasu, by wybrać jak najbardziej optymalne rozwiązanie, które zadowoli zarówno kierowców, jak i pieszych.

– W weekend światła są pulsujące, w ciągu dnia w dni robocze światła czerwone i zielone obowiązują od godz. 9:00 do 17:00, gdy najwięcej klientów odwiedza sklep Lidl – mówił niedawno Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. 

To miało problem rozwiązać, ale nie rozwiązało. Kierowcy jadący ul. Podwisłocze przy każdej zmianie świateł notorycznie blokują tych, którzy próbują wyjechać z osiedlowej drogi w lewo w kierunku zapory.

„I nie jest to sytuacja jednorazowa tylko co zmianę ktoś blokuje wyjazd, gdzie na osiedlu robi się kolejka do skrętu i trzeba czekać po parę minut aż ktoś łaskawy przepuści. Policja powinna wlepiać mandaty osobom, które blokują co chwilę wyjazd. Dodatkowo, jak wróci rok szkolny, co będzie się działo przy większej ilości samochodów?” – zastanawia się pan Waldemar, Czytelnik Rzeszów News.

Za działanie sygnalizacji, jak i całego ruchu w mieście, odpowiada Miejskim Zarządem Dróg w Rzeszowie.

– Każda sygnalizacja powoduje utrudnienia w ruchu. Na skrzyżowaniach jest stawiana po to, aby zapewnić zarówno bezpieczne przejście, jak i przejazd. I to jest dla nas najważniejsze –  tłumaczy Andrzej Świder, dyrektor MZD.

A czy na bolączki nerwowych kierowców szef MZD coś poradzi? – Cały czas obserwujemy natężenie ruchu w mieście i na bieżąco, w zależności od potrzeb, dostosowujemy do nich każdą sygnalizację  w Rzeszowie – twierdzi Świder.

W godzinach szczytu w ciągu godziny ul. Podwisłocze przejeżdża ok. 700 samochodów. Budowa sygnalizacji kosztowała ok. 300 tys. zł. Inwestycję sfinansowała firma Domar, właściciel działki, przy której stoi Lidl.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.