Reklama

W przeciągu najbliższych 10-15 lat wartość gruntów na terenach przyłączonych w ostatnich latach do Rzeszowa wzrośnie nawet sześciokrotnie. Tak szacują deweloperzy.

Do końca stycznia w Rzeszowie trwają konsultacje społeczne dotyczące połączenia Rzeszowa  i   gminy Krasne. Na wypadek niepowodzenia pierwszego wariantu konsultacjom poddano również drugi projekt uchwały, zakładający włączenie do miasta sołectw: Malawa, Matysówka, Kielanówka, Bzianka, Rudna Wielka, Miłocin, Pogwizdów Nowy, Rudna Mała, Zaczernie, Nowa Wieś oraz część Racławówki i Jasionki wraz z portem lotniczym.

Na przestrzeni lat 2006-2016, sześciokrotnie dochodziło do zwiększenia powierzchni Rzeszowa. Ostatni raz rozszerzono jego granice w 2010 r., gdy do stolicy Podkarpacia przyłączono Budziwój i część Miłocina. Od tamtej pory miasto wielokrotnie podejmowało próby włączania do Rzeszowa kolejnych terenów. Wszystkie kończyły się porażką. Władze miasta deklarują, że w przyłączane tereny są w stanie zainwestować nawet 800 mln zł.

Poszerzanie granic Rzeszowa to jeden z priorytetów Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa. Dane pochodzące z ratusza wskazują, że mieszkańcy z przyłączonych terenów bardzo dużo na tym procesie zyskali. Ten kierunek rozwoju miasta popierają także rzeszowscy deweloperzy, którzy mówią, że wartość gruntów z przyłączonych terenów zasadniczo wzrasta, gdy są one w granicach administracyjnych Rzeszowa.

Deweloperzy uważają też, że zakup działki to bez wątpienia najlepsza lokata, lepsza niż oprocentowane lokat pieniężnych, które dają iluzoryczne zyski.

Każda działka ma inny potencjał inwestycyjny i inna będzie też stopa zwrotu. W przypadku działek mało perspektywicznych roczna stopa zwrotu może oscylować w granicy kilku procent. Znacznie większe zyski przynieść może zakup działki o dużym potencjale inwestycyjnym.

–  Świetnym przykładem są np. tereny podmiejskie przed przyłączeniem ich do miasta. W chwili przyłączenia niemal natychmiast dwukrotnie wzrasta wartość nieruchomości – mówi Marcin Micał Prezes Zarządu Developroject Sp. z o.o.

Wartość gruntów wzrasta jeszcze bardziej, gdy miasto na przyłączonych terenach do Rzeszowa przeprowadza inwestycje, np. przebudowę drogi, buduje chodniki, wymienia infrastrukturę, oświetlenie, buduje osiedlowy dom kultury, place zabaw, boiska sportowe itd.

–  Oczywiście, wyczerpujące się miejsce do zabudowy w danym terenie, a więc mniejsza dostępność działek, również wpływa na wzrost ich wartości. W perspektywie 10-15 lat szacuje się 4-6-krotny wzrost wartości takiej nieruchomości – dodaje Marcin Micał.

Deweloperzy za przykład podają osiedle Biała, gdzie jeszcze 10 lat temu średnia cena działki w przyzwoitej lokalizacji wahała się w przedziale 3-5 tys. zł za ar. Dzisiaj trzeba za nią zapłacić co najmniej cztery razy tyle, co daje roczną stopę zwrotu na poziomie 15 proc.

Inne działki też zyskują. Na nieco mniejsze zyski mogą liczyć właściciele działek na mniej zurbanizowanych i znacznie oddalonych od tkanki miejskiej obszarach, jak również właściciele gruntów rolnych. Tutaj jednak też obserwuje się stabilny trend wzrostowy na poziomie co najmniej 5 proc.

– Najbardziej widoczny jest wzrost wartości działek, gdy miasto np. utwardzoną drogę zastąpi asfaltową, wybuduje gazociąg czy kanalizację. Jeśli ktoś myśli, że działkę sprzeda bardzo szybko, to musi się uzbroić w cierpliwość. Trzeba czekać kilka miesięcy. Niekiedy ten okres może być jeszcze dłuższy. W końcu działka to nie samochód i nie ma drugiego takiego samego egzemplarza – podkreśla Marcin Micał.

Zainteresowanie lokowania pieniędzy w grunty jest coraz większe. Przeciętna roczna stopa zwrotu z działki oscyluje wokół 10 proc. To mniej więcej tyle, ile wynosi oprocentowanie kredytów konsumenckich.

–  Z pewnością nie każdy ma ambicję i ochotę otworzyć swój własny bank, ale być może warto akurat, nie mając nic do stracenia, skusić się na jakąś działeczkę. Inwestycja w grunt to bez wątpienia jedna z najlepszych inwestycji – zaznaczają deweloperzy.

(ak)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

4 KOMENTARZE

  1. w Rzeszowie jest duzo miejsc na inwestycje – wystarczy spojrzec na Budziwój – tylko co z tego ze są pola teoretyczne miejsca na owe inwestycje jak brak do nich oficjalnych dróg dojazdowych!

  2. Zakompleksiani mieszkańcy podmiejskich miejscowości ciszyli się że teraz będą mieszkać w mieście, że będzie się mówiło że mieszkają w Rzeszowie a nie jak wcześniej na wsi. I to jest cena za ten luxus.

Comments are closed.