Fot. Sebastian Fiedorek / Rzeszów News. Na zdjęciu Tadeusz Ferenc
Reklama

Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa, chce kontroli służb wojewody podkarpackiego, by sprawdzono, czy prezydent Tadeusz Ferenc miał prawo obniżyć sobie wynagrodzenie.

Trwa zamieszanie wokół wynagrodzenia Tadeusza Ferenca. Nie dotyczy to tylko jego, ale wszystkich samorządowców w Polsce. Od 1 lipca br. obowiązuje rządowe rozporządzenie o tym, że wójtowie, burmistrzowie i prezydenci mają mieć obniżone wynagrodzenie o ok. 20 procent. Tak „ukarano” samorządowców, gdy politycy PO ujawnili wysokie nagrody, jakie w 2017 roku dostawali PiS-owscy ministrowie ówczesnego rządu Beaty Szydło.

Problem w tym, że wynagrodzenia samorządowców ustalają rady gmin, powiatów i miast. W czerwcu Rada Miasta Rzeszowa nie zgodziła się jednak na to, by Tadeuszowi Ferencowi obniżono pensję. Jego zarobki wynosiły dotychczas 12 525 brutto, „na rękę” dostawał 8892 zł.

W lipcu Ferenc postanowił jednak sam sobie obniżyć pensję o około 1,5 tys. zł – do 10 940 zł brutto (7767 zł netto). Polecenie zmniejszenia wynagrodzenie prezydent wydał swoim urzędnikom odpowiedzialnym za finanse. W sierpniu Tadeusz Ferenc dostał za lipiec już mniejszą pensję. – I taką też dostanie we wrześniu za pracę w sierpniu – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

Bezprawne polecenie? 

Już w lipcu, gdy prezydent ogłosił, że obcina sobie pensję, wątpliwości, co do tego, czy zrobił to zgodnie z prawem, miał Andrzej Dec (PO), przewodniczący Rady Miasta. Dec przypomniał, że to Rada Miasta ustala wynagrodzenie prezydenta i dopóki w tej kwestii nie będzie żadnych zmian, to Dec – jak zapowiedział – obniżenia wynagrodzenia Tadeuszowi Ferencowi nie podpisze

„Żaden urzędnik nie może realizować takiego polecenia prezydenta, ponieważ naruszyłby prawo” – stwierdził wtedy Andrzej Dec.

Ratusz odpowiedział wówczas, że Tadeuszowi Ferencowi obniżono pensję, by nie naraził się on na odpowiedzialność za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Poza tym, urzędnicy uznali, że rządowe rozporządzenie ma większą moc prawną od uchwały samorządu. Spór, jak jest naprawdę, trwa do tej pory i nikt go dotychczas nie rozstrzygnął.

„Akt mściwości”

Andrzej Dec sprawy nie odpuszcza i do ratusza wysłał pismo z pytaniem, na jakiej podstawie prawnej Tadeuszowi Ferencowi obniżono wypłatę. Odpisał Marcin Stopa, sekretarz miasta, przywołując wspomniane rządowe rozporządzenie, dodając, że stało się to na polecenie prezydenta, które przekazano urzędnikom z wydziału organizacyjno-administracyjnego. 

W ślad za tą odpowiedzią, szef Rady Miasta Rzeszowa postanowił powiadomić Ewę Leniart (PiS), wojewodę podkarpackiego. W piątek Dec na Facebooku opublikował kopię pisma, jakie wysłał do wojewody. Napisał, że obniżenie pensji Tadeuszowi Ferencowi jest „ewidentnie sprzeczne z prawem”. 

„Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym – to Rada Miasta ustala wynagrodzenie Prezydenta, zwracam się z prośbą o podjęcie nadzoru, interwencji, która usunie tę nieprawidłowość” – napisał Andrzej Dec do Ewy Leniart. 

I na Facebooku dodał jeszcze od siebie komentarz, twierdząc, że nikt z wynagrodzenia zrezygnować nie może. „Ponieważ w Rzeszowie ciągle obowiązuje uchwała rady ustalająca to wynagrodzenie na niezmienionej wysokości, to jest jasne, że urząd naszego miasta, wypłacając wynagrodzenie niższe, naruszył prawo” – uważa Dec. 

„Dla porządku przypomnę, że Prezes [Jarosław Kaczyński – przyp. red.] kazał obniżyć prezydentom wynagrodzenie w typowym dla siebie akcie mściwości, kiedy się okazało, że nagrody dla ministrów jednak się ‚nie należały'” – dodał. 

Kuriozalna sytuacja

Ratusz jest w kropce. – Fachowcy muszą rozstrzygnąć, czy rozporządzenie rządu jest ważniejsze od ustawy o samorządzie. Jest tyle głosów i opinii, że nikt tego nie wie. Do czasu wyjaśnienia tej kuriozalnej sytuacji prezydent będzie otrzymywał mniejsze wynagrodzenie – zapowiada Maciej Chłodnicki. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

8 KOMENTARZE

  1. a kiedyś było takie powiedzenie, że z tyłu liceum, a z przodu muzeum i teraz trochę inne czasy w polityce wizerunkowej, że u góry liceum, a u dołu muzeum i stąd potem taka luka prawna wychodzi,w którą się nawrzuca różnych rozporządzeń, żeby wizerunek góry dawał do myślenia dołowi i w odwrotną stronę to nie działa i stąd my, tu na dole mamy pełne ręce roboty i pot z czół nam leci na ten cały galimatias prawny, który z góry idzie i można by nawet zaryzykować, że góra wręcz nas zasypuje swoimi nowelami prawnymi i prawnicy czuwają, żeby jednak jakoś zlepić górę z dołem, na okoliczność wyborów samorządowych i dać sobie do myślenia, kto te wszystkie nowele wytrzyma w tym narodowym czytaniu na tej ławeczce multimedialnej

  2. Z punktu widzenia obywatela skoro prezydent chce zarabać mniej i wykonywać taką samą pracę to powinno to być dozwolone. To że mr. Dec szuka bzdur pokazuje że nie ma nic innego do roboty.

  3. Ale jaja – faktycznie mają problem po byku jeden urzędnik zapytowywuje drugiego urzędnika czy trzeci urzędnik legalnie se obniżył wypłate czy nie- faktycznie pracują w pocie czola są bardzo przemęczeni listy piszą – błagają o opinie zapracowani po byku urobieni po uszy jeszcze muszą Babcie klozetową z Pałacu Kultury w Warszawie zapytac o opinie
    I wtedy bedzie cacy ; odetchną z ulgą bo juz myślą nad nowym problemem aby czymś sie zająć : i po to jest ta Armia darmozjadów aby cuś robiła CO ?

    • Tak to Roman jest jak się nakociło do cholery tych darmozjadów i udając że coś robią piszą do siebie pisma a kiedy trzeba coś konkretnego zrobić , wówczas twierdzą , że się nie da , że to , że sramto . Grunt to udawać że się jest zapracowanym a kasiora co m-c wpada.

Comments are closed.