Zdjęcie: materiały komitetu wyborczego Marcina Warchoła
Reklama

Salę operową, scenę teatralną i muzeum chciałby utworzyć w Zamku Lubomirskich kandydat na prezydenta Rzeszowa Marcin Warchoł. W planach ma także powierzchnię komercyjną.

– Zamek Lubomirskich będzie na siebie zarabiać, a nawet stanie się dochodowy – ogłosił na czwartkowym spotkaniu z dziennikarzami Marcin Warchoł. – Podatnicy na pewno nie będą go utrzymywać – dodawał wieloletni prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc, który towarzyszył Warchołowi. 

Wiceminister sprawiedliwości chciałby zagospodarować zamek na “prawdziwy dom dla ludzi kultury”, w którym znalazłyby się sala operowa, scena teatralna i muzeum, a jednocześnie oddać część jego powierzchni pod usługi komercyjne. 

– Jest w nim miejsce na sale konferencyjne i wykładowe oraz przestrzeń na spotkania biznesowe, a także powierzchnia na klimatyczne restauracje i kawiarnie – przekonywał Marcin Warchoł. – Niektórzy kandydaci myślą, że nie da się tego zrobić. Nie można jednak wierzyć opowieściom ludzi, którzy nie słyną z pracowitości – zaczepiał konkurentów.

Odpowiednia przebudowa

W czwartek – przy akompaniamencie skrzypaczki – wiceminister zaprezentował wizualizacje zmodernizowanych wnętrz zamku. Nie zraził się decyzją o uchyleniu zgody na budowę sądu okręgowego na os. Drabinianka, którą 20 maja wydał Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Przypomnijmy, że budowa nowego gmachu sądu okręgowego jest warunkiem przejęcia przez miasto Zamku Lubomirskich, w którym znajduje się on obecnie. 

– I tak jesteśmy z tą inwestycją na pierwszy miejscu w Polsce, nikt nie ma takiego tempa. To, co innym zajmuje 4 lata, my zrobiliśmy w rok. Biurokratyczne niedogodności są uwzględnione w zadaniu – uspokajał Warchoł i zapewnił, że sąd powstanie w ciągu 3 lat, i to właśnie na os. Drabinianka.

– Nie ma mowy o anulowaniu przetargu na budowę sądu. Nawet nie poznaliśmy jeszcze uzasadnienia decyzji WSA, poza tym istnieje możliwość odwołania do Naczelnego Sądu Administracyjnego – nie ustępował Warchoł. 

Zdjęcie: materiały komitetu Marcina Warchoła

Konserwator zabytków na przeszkodzie?

Wiceminister sprawiedliwości nie przejął się również uwagami dziennikarzy o potencjalnych problemach z uzyskaniem zgody na przebudowę zamkowych wnętrz u konserwatora zabytków. 

– Wielokrotnie z panem prezydentem rozmawialiśmy z konserwatorem o ulicach Grunwaldzkiej i Mickiewicza. Mamy więc doświadczenie – kontrował. – W latach dziewięćdziesiątych zmodernizowano przecież wnętrza ratusza, który powstał w podobnym czasie co zamek. Nie uprawiajmy więc “niechciejstwa” – apelował Warchoł.

Jego zdaniem przy odpowiedniej przebudowie w zamku udałoby się zmieścić salę operową i teatralną. Idealnym na nie miejscem jest, jak stwierdził wiceminister, istniejąca sala balowa.

– Jestem przekonany, że Marcin Warchoł dołoży wszelkich starań, by pozyskać środki na przebudowę tego miejsca pod potrzeby kultury. To przepiękny obiekt, nie należy się go bać, nie należy straszyć kosztami, tylko wziąć się do roboty – podsumował Tadeusz Ferenc.  

Zdjęcie: materiały komitetu Marcina Warchoła

Oczekiwania artystów

Z działań Marcina Warchoła zadowolony jest prof. Andrzej Szypuła, dyrygent i kompozytor, prezes Rzeszowskiego Towarzystwa Muzycznego. 

– Tego oczekiwało środowisko artystyczne, melomani, animatorzy kultury, artyści różnych dziedzin kultury i sztuki – mówił Szypuła o przejęciu przez miasto Zamku Lubomirskich. – Ogromnie się cieszę, że w tych planach jest nadzieja na scenę muzyczną, która jest mi najbliższa. Środowisko rzeszowskiej kultury jest przygotowane do realizacji takiego przedsięwzięcia – ocenił. 

Dla opery na zamku Warchoł chciałby stworzyć odpowiednie “zaplecze”. Dlatego w czwartek zapowiedział zespolenie Zespołu Szkół Muzycznych nr 1 i 2 w Rzeszowie. 

Zdjęcie: materiały komitetu Marcina Warchoła. Na zdjęciu prof. Andrzej Szypuła 

(cm)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: