Zdjęcie: PKS Rzeszów
Reklama

PKS Rzeszów znalazł inwestora, który może wyłożyć ponad 100 mln zł na budowę nowego dworca przy ulicy Grottgera. Miasto chce, by dworzec powstał w innym miejscu. Radni uchwalili plan.

Podczas wtorkowej sesji rady miasta radni uchwalili plan zagospodarowania terenów w okolicy dworca PKP i PKS. Zakłada on, że po drugiej stronie torów kolejowych – przy ul. Kochanowskiego – powstanie nowy dworzec autobusowy, dla autobusów miejskich i z możliwością dzierżawy dla innych przewoźników.

Ma to być dopełnienie dużych inwestycji, jakimi są modernizacja stacji kolejowej Rzeszów Główny oraz budowa Rzeszowskiego Centrum Komunikacyjnego. Ratusz chce przy okazji rozwiązać problem zaniedbania tamtych okolic i stworzyć zaplecze dla RCK. 

Sęk w tym, że aby ten plan zrealizować, miasto musi wykupić działki przy ul. Kochanowskiego oraz teren PSK Rzeszów, na którym znajdował się kiedyś m.in. skład węgla. Tymczasem ten ostatni za ponad 3 mln zł kupił właśnie PKS Rzeszów. Po co? Władze PKS-u twierdzą, że mają inwestora gotowego wydać 100 mln zł na nowoczesny dworzec przy ul. Grottgera. Warunek jest jeden – projekt uwzględnia działki po PSK. 

PKS Rzeszów nie chce wojny

Piotr Klimczak, prezes PKS Rzeszów, jest zdziwiony tym, że miasto zainteresowało się terenem po dawnym składzie węgla akurat teraz. Od wielu lat nikt nie chciał go kupić, choć na sprzedaż był wystawiany trzykrotnie.

– Dopiero w momencie, gdy spółka PSK zwróciła się do nas z propozycją sprzedaży i rozpoczęła starania o uzyskanie stosownych dokumentów z magistratu, sprawą jej zakupu dla miasta zainteresował się prezydent Tadeusz Ferenc – twierdzi Klimczak. 

Miasta nie posądza jednak o złą wolę, nadal liczy na kompromis. – Plan zagospodarowania terenów w okolicy dworca PKS oczywiście krzyżuje nam plany, ale nie mam radnym za złe jego przyjęcia. Wkrótce przedstawimy koncepcję nowoczesnego dworca PKS i przekonamy ich tym samym do skorygowania przyjętego we wtorek planu – przekazuje prezes PKS.

Dworzec dla ludzi

Działka po PSK formalnie nie stała się jeszcze własnością PKS Rzeszów, ale ma to nastąpić natychmiast po zaksięgowaniu płatności. W związku z tym Klimczak bierze pod uwagę różne scenariusze.

– Istnieje ryzyko, że miasto, skoro przyjęło plan, będzie nas chciało z tamtych terenów w przyszłości wywłaszczyć. Mamy jednak atrakcyjny i realny plan budowy dworca, który na pewno spodoba się radnym i liczymy, że go zaakceptują – powtarza prezes PKS. 

Pieniądze odsuwa z kolei na dalszy plan. – Tutaj chodzi o ludzi, naszych pasażerów korzystających z dworca. Chcemy im zapewnić nowoczesny i komfortowy ośrodek, ponieważ obecny jest na niskim poziomie estetycznym – przyznaje Klimczak. 

PKS Rzeszów szacuje, że mimo spadku liczby pasażerów, który spowodowała pandemia koronawirusa, z dworca przy ul. Grottgera korzysta dziennie nawet kilkanaście tysięcy osób. 

Miasto odstraszy inwestora?

PKS Rzeszów nie ujawnia, kto jest inwestorem. Informuje jedynie, że jest on gotowy wydać ponad 100 mln zł na dworzec na europejskim poziomie. Budynek miałby łączyć usługi komunikacyjne z handlowymi, znalazłaby się w nim także przestrzeń na biura.

– Inwestor ma gotowy plan, który zakłada wykorzystanie działki po PSK, tzn. traktuje teren działki dworca PKS i teren dawnego składu węglowego jako jeden. Bez tego drugiego inwestycja się nie powiedzie, nie domknie się biznesowo, a inwestor gotowy wyłożyć ponad 100 mln zł najpewniej się wycofa – obawia się Klimczak.

Radni: inwestor z kapelusza

Radni Rozwoju Rzeszowa nie traktują deklaracji PKS Rzeszów poważnie. – PKS nie chciał współpracować z miastem, gdy planowaliśmy dworzec lokalny. Gdy był na to czas, nie zgłaszał zastrzeżeń do planu, który dzisiaj uchwalamy. To tylko dowodzi jego nierzetelności jako partnera – mówił we wtorek Tomasz Kamiński z Rozwoju Rzeszowa.

– I nagle prezes PKS wyczarował z kapelusza inwestora, o którym nie wiemy nic. Już raz pojawiły się wizualizacje i nic z tego nie wyszło – przypominał radny. Kamiński nie wykluczył jednak rozmów z PKS-em, jeśli ten “pokaże” inwestora, o którym słychać, że to jeden z amerykańskich funduszy inwestycyjnych. 

– Czy w perspektywie lat nie ma miejsca na dwa dworce w tej okolicy? Na ten przy ul. Grottgera oraz ten przy ul. Kochanowskiego, który przewidujemy w naszym planie zagospodarowania okolic dworców PKP i PKS? – zastanawiała się z kolei Barbara Pujdak, dyrektor Biura Rozwoju Miasta Rzeszowa.

Plan poparło 16 radnych koalicji Rozwój Rzeszowa – Platforma Obywatelska. Siedmioro radnych PiS wstrzymało się od głosu. 

(cm)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: