Reklama

Na nic protesty rzeszowskich rolkarzy. Ratusz podtrzymuje decyzję o tym, że zadaszenie skateparku nie będzie zdejmowane.

– Głosy przeciwne są zawsze. Praktycznie wszystkie inwestycje mamy oprotestowane przez mieszkańców. Trzeba robić swoje i patrzeć też przez pryzmat całego miasta, a nie małej grupki.

– Prezydent nie może patrzeć tylko na jedną stronę. Mamy do czynienia z pieniędzmi publicznymi, ktoś nam może zarzucić, dlaczego w ciągu kilku lat wydaliśmy milion złotych tylko, żeby zadaszenie skateparku ściągać i zakładać – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

Na ratusz nie robią wrażenia protesty rolkarzy i stowarzyszenia Skatepark Rzeszów, które pod zadaszonym skateparkiem nie będzie w stanie zorganizować dwóch dużych planowanych imprez: pod koniec sierpnia piątej edycji mistrzostw Polski w agresywnej jeździe na rolkach – Rzeszów Concrete Madness, a we wrześniu Carpatia Extreme Festival, na który mieli przyjechać zawodnicy z całego świata.

O protestach rzeszowskiego środowiska szerzej pisaliśmy TUTAJ.

Ratusz swoją decyzję o pozostawieniu zadaszeniu skateparku, który ma powierzchnię 2,3 tys. m kw., tłumaczy zbyt dużymi kosztami demontażu potężnego balonu. Firmy, które urząd pytał, za ile będą w stanie ściągnąć zadaszenie, swoje usługi wyceniły na ponad 100 tys. zł. Dla urzędników to są zbyt duże kwoty.

Zadaszenie skateparku to nieustające pasmo porażek. Miało być gotowe w grudniu 2014 r. Montaż się przeciągnął do lutego 2015 r., a potem straż pożarna nie chciała wydać pozwolenia na użytkowanie obiektu, bo zdaniem strażaków konstrukcja została źle wykonana.

Zadaszenie zdjęto w lipcu, by w listopadzie znów jest zamontować. Pod zadaszonym skateparkiem fani rolek zaczęli jeździć dopiero od grudniu. Zadaszenie miało być zdejmowane w okresie letnim. Ale nie będzie.

Według rolkarzy, po ubiegłorocznych kłopotach liczba osób korzystających ze skateparku bardzo spadła, a teraz może jeszcze bardziej.

Za zadaszenie skateparku odpowiadała firma Grimar z Gliwic. Ratusz miał jej zapłacić 736 tys. zł, ale przez opóźnienia, na Grimar nałożono kary umowne w wysokości 78 tys. zł. Inwestycja została sfinansowana z pierwszej edycji Rzeszowskiego Budżetu Obywatelskiego.

Rzeszowski skatepark działa od lipca 2012 r. Kosztował prawie 1,4 mln zł. Budowa trwała aż dwa lata. Pierwszy wykonawca zbankrutował i ratusz musiał znaleźć nową firmę, która dokończyła inwestycję.

Ostatnio mówiło się też o tym, by przy skateparku wybudować trybunę dla kibiców. Ratusz się nie zgodził.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

3 KOMENTARZE

  1. “…Mamy do czynienia z pieniędzmi publicznymi, ktoś nam może zarzucić, dlaczego w ciągu kilku lat wydaliśmy milion złotych tylko, żeby zadaszenie skateparku ściągać i zakładać – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa…”

    Robota się robi i miliard długu jest…

  2. ” Praktycznie wszystkie inwestycje mamy oprotestowane przez mieszkańców. Trzeba robić swoje i patrzeć też przez pryzmat całego miasta, a nie małej grupki ”

    Popieram. Gdyby słuchać tak samolubów co zbierają podpisy to by nic nie było w tym Rzeszowie. Obok katedry na działeczkach jedna grupa zbierała podpisy żeby poprawić drogę bo po deszczu woda stoi i nie można dojść a druga wyrwała geodetom palili wyznaczone pod drogę. Wszystkim nie dogodzisz

  3. U nas barany to wszystko oprotestowują. Na nowym mieście na osiedlu mieszkaniowym protestują przeciwko budowie mieszkań. Co za baranina

Comments are closed.