Fot. Czytelnik Rzeszów News. Na zdjęciu zakład Res-Drob (niebieski budynek)
Reklama

– Dokładamy wszelkich starań dla zachowania dobrych relacji z otoczeniem firmy – twierdzi rzeszowski Zakład Drobiarski Res-Drob, który po naszych publikacjach zajął stanowisko w sprawie skarg mieszkańców os. 1000-lecia.

Działalność rzeszowskiego zakładu przy ul. Konopnickiej zatruwa życie mieszkańców osiedla. Ci skarżą się na przeraźliwy smród i hałas, jaki wydobywa się z firmy. Pisaliśmy o tym TUTAJ i TUTAJ.

Urząd Miasta w Rzeszowie zapowiedział, że jeżeli Res-Drob do 28 lipca nie zlikwiduje smrodu, to rozważy cofnięcie firmie pozwolenia na działalność.

Mieszkańcy os. 1000-lecia uważają, że jedynym rozwiązaniem ich problemów jest przeniesienie zakładu w inne miejsce, poza budynkami mieszkalnymi.

Kurtyny, wentylatory… I co?

Damian Pawłowski z firmy Res-Drob twierdzi, że zakłady drobiarskie „stale i systematycznie podejmują działania na rzecz minimalizowania pojawiających się okresowo zapachów związanych z działaniem firmy”.

– Zakład już wprowadził szereg rozwiązań i będzie podejmował kolejne kroki modernizacyjne zmierzające do redukcji wszelkich ewentualnych utrudnień dla sąsiadów – zapewnia Res-Drob.

Według Pawłowskiego, dowodem na to, że firma stara się minimalizować problemy jest choćby to, że na terenie zakładu zainstalowano i uruchomiono np. kurtyny drzwiowe, paskowe i powietrzne, samozamykacze do drzwi, wentylatory wyciągowe o obniżonej emisji hałasu.

W ostatnim czasie Res-Drob wprowadził „system zamgławiający służący do dezodoryzacji miejsc uciążliwych zapachowo”. Damian Pawłowski twierdzi, że to system „innowacyjny”. Od 20 czerwca  Res-Drob zaczął używać przenośny agregat do zamgławiania powietrza olejkami eterycznymi.

Pawłowski przekonuje, że obecnie na terenie zakładu trwa instalacja kilkunastu perforowanych koszy, które będą wypełnione substancją zawierającą olejki eteryczne, które mają niwelować zapachy.

Res-Drob twierdzi, że prowadzi konsultacje z firmami specjalizującymi się w technologiach niwelujących zapachy. Kolejne takie spotkanie ma się odbyć w środę.

Prostych rozwiązań nie ma

Damian Pawłowski twierdzi, że smród, na który skarżą się mieszkańcy osiedla 1000-lecia występuje głównie w okresie dużych upałów i nie jest spowodowany tylko działalnością zakładu. Zdaniem przedstawicieli firmy, na zapachy ma wpływ także kanalizacja miejska, śmietniki i inne źródła.

– Jest to szczególnie odczuwalne, gdy temperatura przekracza 30 stopni – przekonuje Pawłowski, dodając, że Res-Drob działa na podstawie aktualnych pozwoleń. Zakłada twierdzi, że cały czas szuka najbardziej optymalnych rozwiązań technologicznych, aby problem ze smrodem zminimalizować.

– Choć kwestia neutralizacji zapachów jest technologicznie trudna i nie ma dostępnych prostych rozwiązań w tym zakresie – zaznacza Damian Pawłowski.

Mieszkańcy skarżą się również na to, że ciężarówki firmy są rozładowywane i załadowywane w środku nocy.

Pawłowski twierdzi, że w niektórych przypadkach wydawanie produktów musi odbywać się w nocy. Dlaczego? – Z konieczności logistycznej – przekonuje Res-Drob i zapewnia, że pracy w nocy stara unikać, „kiedy to tylko jest możliwe”. Zakład twierdzi też, że na nocną pracę również posiada stosowane pozwolenia.

Damian Pawłowski skomentował również nagranie naszej Czytelniczki, która zarejestrowała, jak w nocy na terenie zakładu pracują ciężarówki. Pawłowski uważa, że w tej sytuacji błąd popełnił kierowca, bo bez potrzeby w nocy stał z włączonym silnikiem. Res-Drob zapewnia, że swoim odbiorcom zwróci na to uwagę.

Kiedy wyprowadzka z Rzeszowa?

A co z planami przeniesienia zakładu do Sieniawy, co ponad rok temu zapowiadał zarząd firmy? Damian Pawłowski twierdzi, że ten proces „jest w toku”.

W pierwszym etapie Res-Drob zamierza w Sieniawie wybudować fermy, a dopiero potem przenieść zakład przetwórczy. Terminy nie są znane, bo rzeszowska spółka tłumaczy się tym, że musi mieć odpowiednie dokumenty, zgody, zezwolenia a termin ich zdobycia nie zależy od władz firmy.

– W związku z tymi uwarunkowaniami, całość operacji zmiany lokalizacji zakładu musi być rozłożona na kilka lat – twierdzi Damian Pawłowski, który zapewnia, że Res-Drob dokłada „wszelkich starań dla zachowania dobrych relacji” z otoczeniem zakładu.

– Mamy świadomość istnienia niedogodności wynikających z sąsiedztwa osiedla mieszkaniowego z zakładem przetwórczym. Zarząd ze zrozumieniem i pełną powagą przyjmuje wszelkie uwagi naszych sąsiadów i stara się reagować na nie, w miarę możliwości firmy – zakończył Pawłowski.

Wokół zakładu Res-Drob, jak śmierdziało, tak śmierdzi nadal.

(ram, kaw)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

4 KOMENTARZE

  1. Stolica imitacji nie potrafi poradzić sobie ze smrodem w samym jej środku.
    Kochany OLO przejście w tej okolicy to olbrzymia szansa na przedwczesne opróżnienie żołądka. Smród jest potworny.
    Tak potrafiły tylko śmierdzieć zakłady mięsne, ale te przynajmniej były daleko od budynków mieszkalnych.

  2. olo widać, że sygnał z telewizora przepalił ci zwoje w mózgu.
    Przejdź się Marszałkowską to poczujesz o czym mowa i wykażesz trochę empatii dla mieszkańców.
    Zapewne nie byłbyś tak wyrozumiały dla przedsiębiorcy, który np otworzyłby wielki kurnik na twoim podwórku…

  3. A dziś nie ma 30stopni, a smród od samego rana straszy. Nie da rady nawet okna otworzyć i zapewne też będzie wyglądaxc tak to do końca lipca…

  4. Gdyby np właściciel chciał sprzedać działkę i zbudować zakład po za miastem to jedynym kupcem będzie pewnie tylko bogaty deweloper. No bo kto inny i po co kupi?

    A Tym samym co śmierdzi będzie przeszkadzało że budują wieżowiec. Nie ma osiedla w Rzeszowie gdzie barany nie zbierają podpisów i komuś budowe nie blokują. Głupote mają to we krwi. Ludziom nie dogodzi

Comments are closed.