Zdjęcie: CBA
Reklama

Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu nie zgodził się na to, by Mariusz Antoni K., były poseł PiS, trafił do aresztu. Za kratkami pozostanie Bartłomiej M., b. rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej. Decyzje są ostateczne. 

W środę sąd rozpatrywał zażalenia tarnobrzeskiej prokuratury oraz obrońcy Bartłomieja M. Pierwsze dotyczyło postanowienia sądu pierwszej instancji, który nie zgodził się, by Mariusz Antoni K. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. W przypadku Bartłomieja M. jego obrońca zaskarżył decyzję sądu na mocy której były rzecznik MON trafił za kratki. 

– Oba postanowienia zostały utrzymane w mocy. Uznano, że je za trafne, argumentów prokuratury i obrońcy podejrzanego nie podzielił – mówi sędzia Marek Nowak, rzecznik Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. – Sąd uznał, że wolnościowe środki wobec Mariusza Antoniego K. są wystarczające i zabezpieczają prawidłowy tok postępowania – dodaje prowadzący śledztwo prokurator Andrzej Dubiel. 

Mariusz Antoni K. przebywa na wolności dzięki wpłaceniu 50 tys. zł poręczenia majątkowego. Były poseł PiS ma także zakaz opuszczania kraju. Środowego postanowienia sądu wysłuchał osobiście, z kolei Bartłomieja M. w sądzie nie było, policjanci nie dowieźli go z aresztu.

“Czołem, panie ministrze!”

Byłemu rzecznikowi MON nie pomogło, że poręczenie osobiste w jego sprawie złożył o. Tadeusz Rydzyk, szef Radia Maryja, ani starania trzech obrońców, wśród których jest Luka Szaranowicz, syn Włodzimierza Szaranowicza, znanego komentatora sportowego. Niedawno “Super Express” donosił, że jak M. przyjechał do aresztu w Tarnowie, to inni osadzeni krzyczeli do niego: “Czołem, panie ministrze!”. 

Bartłomiej M. i Mariusz Antoni K. są w grupie sześciu osób, podejrzanych w śledztwie dotyczącym niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody majątkowej w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, która podlega MON. 

Oprócz Bartłomieja M., w areszcie przebywają trzej byli pracownicy PGZ: Radosław O. (b. członek zarządu), Robert K. (b. dyrektor Biura Marketingu) i Robert Sz. (b. dyrektor wykonawczy). Ich obrońcy także złożyli zażalenia na postanowienia sądu o tymczasowym areszcie. Zostaną one rozpoznane w najbliższy poniedziałek.

Na wolności, oprócz Mariusza Antoniego K., jest też Agnieszka M., była pracownica MON. Prokuratura nie żądała dla niej aresztu. Kobieta musiała wpłacić 100 tys. zł poręczenia majątkowego, ma też dozór policji i zakaz opuszczania kraju. Cała szóstka została zatrzymana przez CBA 28 stycznia br. Śledztwo w tej sprawie od grudnia 2017 roku prowadzi Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu. 

– Sprawa jest rozwojowa – mówi prokurator Andrzej Dubiel. Nie wyklucza, że lista podejrzanych się powiększy. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ