Reklama

Miasto chce podwyżki opłat w strefie płatnego parkowania. Proponuje też wydłużyć godziny obowiązywania strefy. – Co w zamian? – pytają radni PiS. 

O tym, że szykują się duże zmiany w strefie płatnego parkowania pisaliśmy we wtorek. Projekt uchwały przygotowany na najbliższą sesję rady miasta (22 listopada) zakłada wzrost opłat za postój i ceny abonamentów o 25 proc. oraz wydłużenie płatnego parkowania o 4 godziny. Zmiany miałyby obowiązywać od 1 stycznia 2023 roku. 

To nie spodobało się radnym PiS. Twierdzą, że władze miasta zwiększają ceny, nie proponując niczego w zamian. 

– Za wzrostem cen nie idzie bowiem poprawa atrakcyjności i jakości transportu publicznego, na którą wszyscy czekamy, i która pozwoliłaby skutecznie przekonać do rezygnacji z samochodu na rzecz miejskich autobusów – mówi Marcin Fijołek, szef klubu PiS.

Co więcej, miasto chce podwyższać ceny strefy płatnego parkowania do jednego z najwyższych poziomów w Polsce.

Najdrożej w Rzeszowie 

 – Gdy przyjrzymy się innym miastom w Polsce to zobaczymy, że po planowanej podwyżce, Rzeszów znajdzie się w czołówce miast z najdroższą i najdłużej obowiązującą strefą płatnego parkowania – mówi Waldemar Szumny i podaje konkretne przykłady. 

W Białymstoku, trzy pierwsze godziny parkowania kosztują 9,6 zł (strefa obowiązuje od godz. 9:00 do 17:00), w Katowicach 10,8 zł (od 9:00 do 16:30), w Szczecinie 13 zł (od 8:00 do 17:00), w Łodzi 13,5 zł (od 8:00 do 18:00), w Bydgoszczy 13,7 zł (od 8:00 do 17:00), w Lublinie 16,3 zł (od 8:00 do 18.00).

W Rzeszowie, po podwyżkach, pierwsza godzina będzie kosztować 5 zł, druga godzina 6 zł, trzecia 7,2 zł. W sumie to 18,2 zł. Strefa ma obowiązywać od godz. 8:00 do 20:00, teraz jest od 9:00 do 17:00. 

Centrum opustoszeje

Zdaniem radnych PiS, wydłużenie płatnej strefy zniszczy centrum miasta. Po południu mało kto będzie chciał tam przyjechać.

– Dzisiaj powinniśmy szukać pomysłów jak przeciwdziałać zamieraniu centrum miasta. Jest mnóstwo mieszkańców, którzy po powrocie z pracy chętnie spędzali czas korzystając z restauracji, kawiarni, lodziarni w rejonie śródmieścia lub po prostu szli na spacer na deptak – uważa Marcin Fijołek.

 – A kto na tym straci najbardziej? – pyta dalej. I od razu odpowiada – Oczywiście branża gastronomiczna, rzeszowscy restauratorzy i inni właściciele usług, a w konsekwencji całe miasto – kreśli czarny scenariusz szef klubu PiS.

O podwyżkach i wydłużeniu godzin funkcjonowania strefy chcieliśmy porozmawiać z Jerzym Tabinem, dyrektorem Miejskiej Administracji Targowisk i Parkingów. W czwartek nie chciał z nami rozmawiać, ale zadeklarował, że w piątek odpowie na nasze pytania. 

(la)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama