Reklama

Rzeszowscy drogowcy nakazali rowerzystom usunąć biały rower, upamiętniający rowerzystkę, która niedawno zginęła na skrzyżowaniu al. Batalionów Chłopskich z ul. Przemysłową w Rzeszowie.

Stowarzyszenie Rowery.Rzeszow.pl, które postawiło symboliczny rower („Ghost Bike” – „Duch Roweru”), otrzymało właśnie pismo z Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie, nakazujące rowerzystom usunięcie białego jednośladu.

„W trakcie kontroli pasów drogowych oraz po interwencjach mieszkańców stwierdzono, że w pasie drogowym drogi krajowej al. Batalionów Chłopskich przy skrzyżowaniu z ul. Przemysłową na zieleńcu pomiędzy jezdnią a ścieżką rowerową do słupka oznakowania drogowego przypięty został bez zgody zarządcy drogi biały rower” – czytamy w piśmie podpisanym przez Krystynę Koniuch, wicedyrektor MZD.

Drogowcy zobowiązali działaczy stowarzyszenia do „natychmiastowego usunięcia” białego roweru z pasa drogowego. „Nie jest to miejsce przeznaczone do postoju roweru” – twierdzi MZD.

Nie chcą wojny

Biały rower został ustawiony na wspomnianym skrzyżowaniu kilka dni po tragicznym wypadku na przejeździe rowerowym, do którego doszło 8 września. 46-letnia rowerzystka zginęła pod kołami ciężarówki. Kierowca TIR-a śmiertelnie potrącił mieszkankę gminy Boguchwała, gdy skręcał z Batalionów Chłopskich w ul. Przemysłową. Miał zielone światło, podobnie jak rowerzystka.

Działacze stowarzyszenia już dwa lata temu alarmowali drogowców o fatalnie zorganizowanej sygnalizacji świetlnej na tym skrzyżowaniu. Dla kierowców skręcających w prawo oraz rowerzystów jadących na wprost w tym samym czasie świeci się zielone światło. Działacze Rowery.Rzeszow.pl uważają, że to właśnie tak zorganizowana sygnalizacja przyczyniła się do tragedii.

Po wypadku rowerzyści postawili na skrzyżowaniu biały rower, który upamiętnia tragicznie zmarłą kobietę. „Ghost Bike” jest również – jak tłumaczyło stowarzyszenie – „przestrogą dla innych i cichym wsparciem prawa do bezpiecznego poruszania się przez rowerzystów”.

„Niech to będzie pierwszy i ostatni „Duch Roweru” w Rzeszowie” – napisali działacze Rowery.Rzeszow.pl.

Lepszy rower, niż krzyż

Biały rower, jak się okazuje, nie spodobał się rzeszowskim drogowcom i nakazali go usunąć.

– Nie chcemy żadnych wojen z Miejskim Zarządem Dróg, naszym celem nie jest szukanie winnych. Drogowcy mają rację. Rower usuniemy jeszcze w sobotę lub w niedzielę. Jego “misja” jest zakończona – mówi Daniel Kunysz, szef Rowery.Rzeszow.pl.

Rowerzyści tłumaczą, że zdawali sobie sprawę z tego, że „Ghost Bike” będzie stał tylko przez chwilę, choć mieli sugestie, by rower przestawić pod ratusz lub siedzibę MZD.

– Nie chcemy żerować na czyjejś śmierci. Chodziło nam o zwrócenie uwagi na problem. Biały rower spełnił swoją funkcję. Temat został nagłośniony. Lepiej było nawet na krótki czas postawić „Ghost Bike’a” niż krzyż – uważa Kunysz.

Zapowiada, że stowarzyszenie po raz kolejny zwróci się do MZD, by przeprogramował sygnalizację na skrzyżowaniu al. Batalionów Chłopskich z ul. Przemysłową, tak aby zielone światło nie świeciło się jednocześnie dla kierowców i rowerzystów.

– Kąt nachylenia tego skrzyżowania jest taki, że kierowca nie jest w stanie zobaczyć rowerzysty, a rowerzysta nie spodziewa się, że jadąc na zielonym świetle drogę przetnie mu samochód. Chcemy dialogu z drogowcami, usiąść przy jednym stole i przedyskutować problem. Takich skrzyżowaniach w Rzeszowie jest kilkanaście. Mamy nadzieję, że uda się znaleźć kompromis – powiedział Daniel Kunysz.

Szanujmy się na drogach

Internauci są podzieleni w ocenie działań rowerzystów. Część uważa, że przejazdy rowerowe, które powstały z inicjatywy Rowery.Rzeszow.pl, są tak naprawdę niebezpieczne, internauci działaczy stowarzyszenia nazywają “roweroterrorystami”.

Inni bronią stowarzyszenie, twierdząc, że to kierowcy kompletnie nie uważają na rowerzystów i nagminnie wymuszają pierwszeństwo przejazdu. – Szanujmy się na drogach – apeluje Daniel Kunysz.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

 

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

5 KOMENTARZE

  1. Rowerzysta też nie ma oczu dookoła głowy i nie ma szans w porę wyhamować gdy auto wyjeżdża zza jego pleców (wyprzedza z lewej) i na dużej prędkości skręca w prawo zajeżdżając mu drogę … miałem tak nie raz, na szczęście jeszcze żyję – skończyło się jedynie na potłuczeniach …

  2. Oboje macie racje. Z tym że nawet osobówka która nie ma tych “martwych punktów widzenia” gdy kierowca dojeżdza do krzyżówki i widzi rowerzystę to i tak wymusza pierwszeństwo. Mimo iż zielone strzałki są warunkowe. Warunkiem jest oczywiście to że czy to pieszy czy rowerzysta nie ma u siebie również zielonego.

    Dobry przykład przed tesco. Rowerzysta długo naprawwdę długo czeka na czerwonym a gdy zapali się w końcu zielone to i tak samochody wymuszają pierwszeństwo. Rowerzyści mają tam ciężko. Na czerwonym nie mogą a na zielonym ryzykują. Tam też kiedyś ktoś zginie i podejrzewam że też ktoś będzie bredził o martwych polach.

  3. @Kierowca. Jako zapewne kierowca zapewne wiesz, że ciągnik siodłowy ma ogromne martwy punkt widzenia – jak kierowca skręcał w prawo i rowerzystka też gnała, to miał prawo nie zauważyć. Nie chcę nikogo bronić, ale przed samochodami ciężarowymi mam olbrzymi strach z ww. powodu i zawsze staram trzymać się w takiej odległości, żeby kierowca mnie widział.

  4. Przypominam, że w tej sytuacji zielone światło nie jest bezkolizyjne. Kierowca skręcający w ulicę Przemysłową ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pieszym i rowerzystom na przejściu. Proszę o zaglądnięcie do Kodeksu drogowego.

Comments are closed.