Zdjęcie: Pixabay
Reklama

 – Są tu, niestety, więcej niż jedna ofiara – napisał w liście do Rzeszów News znajomy Marcina G., który jest podejrzany o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa. 

W sobotę Sąd Rejonowy w Rzeszowie zdecydował, że 39-letni Marcin G. najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo 27-letniego Kacpra M. i usiłowanie zabójstwa 27-letniego Krzysztofa K. Niestety, Kacper M. w sobotę zmarł w szpitalu.

Do dramatu doszło w środowy wieczór na ulicy Jagiellońskiej w Rzeszowie. Marcin G. na wysokości sklepu “Al Capone” zadał obu 27-latkom ciosy nożem. Wcześniej między mężczyznami doszło do sprzeczki, która przerodziła się w szarpaninę. Kacper M. i Krzysztof K. trafili do szpitala. 

Marcinowi G. grozi kara nawet dożywotniego więzienia. Po naszym tekście na temat decyzji sądu o aresztowaniu mężczyzny, otrzymaliśmy list od jego znajomego. Imię i nazwisko do wiadomości redakcji. Poniżej list. Tytuł pochodzi od redakcji.

To był jakiś chory moment

Bardzo mi przykro z powodu śmierci jednego z 27-letnich chłopaków, którzy wdali się w utarczkę słowną z Marcinem G. I zostali przez niego ugodzeni nożem.

Jednak pisze do was list, bo znam Marcina całe życie, mimo, że od 13 lat jestem za granicą, to on był jedyną osobą, która zawsze chciała się spotkać, jak byłem w Polsce. Dobry kumpel – jestem zszokowany tym, co się stało. Cały dzień dzisiaj nie mogę się otrząsnąć.

Podziwiam jego sportowe wyczyny – jeździ na rowerze szosowym po 80 km, pływa, biega itd. Zapalony sportowiec, fajny chłopak, przedsiębiorczy, ma dziewczynę, plany, nigdy nie miał problemow z prawem i nagle kogoś uderza nożem!?

Myślę, że określanie go „nożownik” jest przesadzone. To był jakiś chory moment, o jedno słowo za dużo… 

On poszedł się może zabawić, może jego wysportowany organizm reaguje słabiej na alkohol (sam to mam jako sportowiec) i wypił o jeden kieliszek za dużo. Obaj pochodzimy z blokowiska, gdzie 90 procent rodzin było patologicznych, rozwiedzionych itd. On nie miał lekkiego dzieciństwa.

Ci dwaj chłopcy musieli uruchomić w nim zapalnik z dzieciństwa i ich zaatakował. I tylko niefortunny zbieg okoliczności sprawił, że stanęli sobie na drodze oraz ostrze noża uderzyło tam, gdzie było serce.

Nie usprawiedliwiam jego zachowania, uważam, że jakikolwiek atak jest nieuzasadniony. Byliśmy razem uczestnikami bójek, jako młodzi i gniewni. W Rzeszowie, gdzie każdy walczył z każdym, ale on nie był stroną atakującą.

Rodzinie chłopca, który umarł serdecznie współczuję, ale widzę to z drugiej strony i również jest to ogromna tragedia matki i ich rodziny. Państwo redaktorzy powinni być bardziej obiektywni i nie podsycać płomienia nad tym wypadkiem – myślę, że cholernie przypadkowym zabójstwem podczas wyjścia na miasto.

Są tu, niestety, więcej niż jedna ofiara. 

Znajomy Marcina G. 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: